Ostatnie dwie sesje przebiegały pod znakiem dość silnych wahań, jednak ich zakończenia nie odbiegały zbytnio od zamknięcia sesji piątkowej. Poniedziałkowe doji i wczorajszy wyraźny cień popytowy świadczą, że rynek ponownie znalazł się w sytuacji niepewności, w którą stronę bardziej zdecydowanie ruszyć. We wtorek na przykład niemal paniczna wyprzedaż trwała tylko pół godziny. Potem do ataku przystąpiła strona popytowa, jednak nie udało się jej, niestety, ?wyciągnąć? ponownie indeksu ponad poziom średniej z 15 sesji. Z drugiej strony, nie można mówić o jej przebiciu, ale raczej o minimalnym naruszeniu. Warto zwrócić uwagę na poziom oporu na wysokości 1215 pkt. Składają się na niego 38-proc. zniesienie bessy zapoczątkowanej w kwietniu oraz połowy świec z 16 i 17 lipca. Zgodnie z teorią Fibonacciego, przełamanie tej bariery powinno skutkować wzrostem co najmniej do 1270 pkt. Należy jednak pamiętać, że przy takim rynku kłopoty mogą pojawić się już wcześniej, bo na 1230 i 1260 pkt. Pierwsze wsparcie to luka hossy, na której właśnie wczoraj powstrzymana została zniżka z początku sesji.Z oscylatorów na uwagę zasługuje, według mnie, powszechnie stosowany MACD. Tworzy on nie tylko długoterminową dywergencję hossy, ale podobny sygnał generuje na przestrzeni ostatnich 4 tygodni. To oraz fakt, że znajduje się on ponad swoją średnią (ale nadal pod linią równowagi) daje podstawę do twierdzenia, że wzrosty się utrzymają ? szczególnie że wiara w nie jest stosunkowa niewielka. Oczywiście martwi skala obrotów (w porównaniu chociażby z impulsem spadkowym z połowy miesiąca), co sugeruje korekcyjny charakter zwyżki.