Indywidualni inwestorzy kontra królowa internetu

Nazywano ją królową internetu. Entuzjastyczne raporty Mary Meeker, internetowego analityka Morgan Stanleya, o ekonomii. com stawały się biblią dla tłumu indywidualnych inwestorów. A teraz jest oskarżona o to, że w swojej pracy dbała o interes własny i pracodawcy. Nie troszczyła się o finansowy los ludzi podejmujących decyzje inwestycyjne pod wpływem jej raportów.W grudniu ubiegłego roku New York Times zadał publicznie pytanie, które od pewnego czasu pojawiało się na internetowych listach dyskusyjnych inwestorów: ?czy niczym nie zakłócony optymizm Mary Meeker ma coś wspólnego z faktem, że większość analizowanych przez nią firm internetowych wprowadzał na giełdę Morgan Stanley?? W środę pytanie ?New York Times? ukonkretniło się pod postacią złożonego w sądzie federalnym w Nowym Jorku pozwu, w którym grupa inwestorów oskarża Meeker o to, że poświęciła ich interesy dla zysków swojej firmy. Z premedytacją wydawała cenzurki ?strong buy? przedsiębiorstwom, po to by dawały sobie lepiej radę na rynku, co dla wprowadzającego je na rynek Morgana Stanleya oznaczało liczone w milionach dolarów korzyści finansowe. Sama Meeker również odnosiła korzyści z udanego debiutu firm, o których pisała. Tylko w 1999 roku zarobiła 15 milionów dolarów. W większości były to pieniądze za pomoc okazaną przy wprowadzaniu przedsiębiorstw na rynek. W ubiegłym roku, kiedy pękł internetowy balon, Meeker nie poniosła strat, mówi się że zarobiła około 10 milionów.Formalne oskarżenie Meeker ma charakter pozwu zbiorowego, co oznacza, że podczas rozprawy będą reprezentowani w sądzie wszyscy inwestorzy, którzy ? kierując się zaleceniem Meeker ? kupili akcje Amazon i eBay w okresie od 1 sierpnia 1998 roku do 22 stycznia 2001 roku ? o ile nie złożą specjalnego oświadczenia z prośbą o wyłączenie ich z procesu. Prawnicy inwestorów będą dążyć do uzyskania dla nich odszkodowania w kwocie przynajmniej 10,8 miliona dolarów.Meeker oskarża się przede wszystkim o to, że przekroczyła chiński mur, który powinien w firmach inwestycyjnych oddzielać analityków od ludzi zajmujących się oferowaniem akcji przedsiębiorstw. Mur ten pękł nie tylko w Morgan Stanley. Firmy inwestycyjne zarabiają o wiele więcej pieniędzy podczas oferowania akcji przedsiębiorstw niż z opłat od indywidulanych inwestorów. Wynagrodzenie analityków zależy bezpośrednio od tego, jak sprzedadzą się oferowane przedsiębiorstwa. Wspólnie z kolegami działów zajmujących się oferowaniem układają strategie wprowadzania przedsiębiorstw na rynek. Przyrzekają wspierać akcje eminenta w początkowym okresie notowań. Jak w tych warunkach analitycy mają pisać obiektywne raporty o przedsiębiorstwach?Formalne oskarżenie Meeker odbywa się w tym samym czasie, kiedy pracy analityków z Wall Street coraz uważniej przyglądają się inwestorzy, prawnicy oraz prawodawcy.W specjalnym raporcie przekazanym we wtorek Kongresowi Laura Unger, prezes Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC), poinformowała, że 25 analityków z dziewięciu znanych firm brokerskich posiadało akcje analizowanych przez siebie przedsiębiorstw, zanim te jeszcze zaczęły być notowane na giełdzie. Zysk wielu analityków ze sprzedaży walorów, które zalecali kupować swoim klientom osiągnęły nawet 3,5 miliona dolarów. Unger poinformowała, że inspektorzy SEC badają obecnie, czy i do jakiego stopnia analitycy ci naruszyli prawo.

Jarosław Armatys (Nowy Jork)