Piątek przyniósł szósty z rzędu spadek indeksu średnich spółek. To pokazuje, że kiepska atmosfera na rynku coraz bardziej odbija się także na ich notowaniach. Indeks od ponad dwóch miesięcy porusza się w kanale spadkowym, którego dolne ograniczenie znajduje się na wysokości 850 pkt. Znaczenie tego poziomu wzmacnia przebiegająca tu prosta, wyznaczająca przyspieszone tempo spadków, wyprowadzona ze szczytu z końca czerwca, a także dołek z końca września 1999 r. Obecnie zejście indeksu do tej wartości wydaje się nieuniknione, co oznacza zniżkę o dalsze 13 pkt. Dopiero w tym miejscu zarysuje się szansa na ruch korekcyjny, którą potwierdzają widoczne na wskaźnikach dywergencje. Dotyczy to głównie Ultimate oraz MACD, choć ten drugi powrócił poniżej średniej, co osłabia jego wymowę. Pewne kłopoty występują w kwestii interpretacji faktu przełamania minimów z października ub.r. i marca br. Linia je łącząca była pod koniec lipca kilkakrotnie przecinana raz w jedną, raz w drugą stronę, więc nie należy przywiązywać do niej większego znaczenia i traktować ewentualnej korekty jako ruchu powrotnego w jej kierunku. W związku z takim zachowaniem indeksu większą wagę trzeba raczej przywiązywać do wartości 875 pkt., stanowiącej minimum z jesieni ub.r., zwłaszcza że mniej więcej na tej wysokości znajduje się górne ograniczenie kanału spadkowego.