Obecne kursy akcji na warszawskiej giełdzie są już atrakcyjnedla inwestorów o dłuższym horyzoncie czasowym ? uważają analitycy.Ich zdaniem, wiele wskazuje na to, że indeksy znajdują się jużw przedziale, który można nazwać dnem. Nie wykluczają oni,iż możemy mieć jeszcze do czynienia ze spadkami, jednakich skala nie powinna być już duża.
Michał Śliwiński? Na rynku widać już pewne uspokojenie, ale czy jest to już dołek ? trudno powiedzieć. Myślę, że dla inwestorów długoterminowych i dysponujących znacznymi aktywami przyszła już pora na zajmowanie pozycji. Nie oznacza to, że nie może być kolejnego dołka np. w październiku. Jeżeli tak się stanie, to nie będzie on jednak wiele odbiegać od ostatniej najniższej wartości indeksów. Giełdzie nie zagraża już zalew złych informacji, w bliżej nie określoną przyszłość przesunęły się także jesienne oferty publiczne. W IV kwartale powinna ruszyć gospodarka amerykańska, pobudzona aż siedmiokrotną obniżką stóp procentowych w tym roku. To pomogłoby wszystkim światowym rynkom ? uważa Waldemar Gębuś, doradca inwestycyjny OFE Dom.Podobnego zdania jest Alfred Adamiec, doradca inwestycyjny PBK Asset Management. ? WIG20 znalazł już prawdopodobnie swój minimalny przedział, od którego powinien się wkrótce odbić. Granice tego obszaru to 1000?1100 pkt. Uważam, że nominalny dołek jest już raczej za nami. Pytanie brzmi, jak szybko indeks się odbije. Moim zdaniem, możliwe jest osiągnięcie 1500 pkt. jeszcze w tym roku. Sądzę, że najwięksi gracze na WGPW już powoli napełniają swoje portfele ? uważa analityk PBK AM.Podstawą optymizmu giełdowych specjalistów jest założenie, że rynek zdyskontował już wszystkie złe informacje, a nowe, które zachwiałyby giełdą, nie powinny się pojawić. Kluczowa dla GPW będzie teraz opinia inwestorów o nadchodzących wyborach parlamentarnych i polityce gospodarczej nowego rządu. ? Po wyborach możemy się spodziewać wypowiedzi przedstawiających w bardzo negatywnym świetle obraz polskiej gospodarki. Uważam jednak, że należy je traktować jako chwyt propagandowy. Jestem zdania, że po wyborach inwestorzy zagraniczni będą nas postrzegać jako państwo posiadające silny i n stabilny rząd ? bez zagrożenia n ciągłymi dymisjami. Sam rząd nie będzie miał innego wyjścia niż kontynuacja polityki fiskalnej ministra J. Bauca ? dodaje Waldemar Gębuś.Nie wszyscy są jednak optymistami. ? Nie widać oznak poprawy fundamentów ani sytuacji makroekonomicznej. W takiej sytuacji inwestorzy długoterminowi unikają rynku. Widać to po niskich obrotach ? uważa Sławomir Gajewski, doradca inwestycyjny Credit Suisse Asset Management. Analitycy bardziej pesymistycznie nastawieni do rynku uważają, że złe postrzeganie naszego kraju, z punktu widzenia sytuacji makroekonomicznej, wpłynie na decyzje inwestorów zagranicznych, którzy przy kwartalnej realokacji środków utrzymają niedoważenie polskich akcji w portfelach.