Pozytywne wrażenie, jakie pozostawił po sobie wzrost podczas środowych notowań, już następnego dnia zostało prawie w całości zniwelowane tym, że został on niemal w całości zniesiony. To oznacza powrót w pobliże poniedziałkowego minimum przy 1041 pkt. W tej chwili to jedyne wsparcie broniące indeks przed spadkiem do wartości trzycyfrowej. Można znaleźć wiele argumentów przemawiających za tym, że tak właśnie się stanie. To głównie kierunek dotychczasowego trendu, wyhamowanie wzrostów w ubiegłym tygodniu przez SK-15 na wysokości SK-45, nieudany test poziomu równowagi przez dzienny MACD.Zatarcie pozytywnego wrażenia jest także związane z ponownym powrotem WIG20 poniżej sierpniowego dołka, przy 1062 pkt. Z tym faktem można było wiązać nadzieje na odsunięcie zagrożenia kontynuacją spadków w krótkim terminie, ale rzeczywistość szybko je zweryfikowała. Co prawda, znacząco spadły obroty w porównaniu z poprzednią sesją, ale przy tak emocjonalnie reagującym rynku nie można do tego przywiązywać dużego znaczenia. Do refleksji zmusza dotarcie WIG20 bardzo blisko psychologicznej bariery 1000 pkt., która przez wielu analityków była uznawana za docelowy zasięg bessy. Czy ma to szanse stać się samospełniającą się przepowiednią? Jeśli tak, to powinniśmy obserwować próby wyprzedzenia rynku.Zamknięcie poniżej 1041 pkt. zaowocuje dalszą zniżką do wysokości 1004 pkt., gdzie znajduje się tygodniowy dołek z października 1998 r. O trwalszym odsunięciu zagrożenia spadkami będzie można mówić dopiero po przekroczeniu połowy czarnej świecy z 14 września przy 1086 pkt.