Powiało optymizmem na warszawskim parkiecie. Biała świeca o dość długim korpusie wskazuje, że popyt dominował na wczorajszej sesji. Rynek ożywił się w ślad za amerykańskim. Niestety, skala wzrostu nie jest tak imponująca, jak w przypadku Stanów Zjednoczonych. Najważniejsza dla strony popytowej jest obrona minimum z grudnia 1998 roku na wysokości 11 500 pkt. Daje to wciąż szansę bykom, że aktywność strony podażowej może się przerodzić choćby w trend horyzontalny. Niestety, tendencją dominującą na rynku jest zniżka i jakakolwiek aktywność popytu może być traktowana jako korekta fali spadkowej. Na wykresie nie widać formacji odwrócenia trendu, a kilkumiesięczne dywergencje, łatwe do zaobserwowania na MACD, nie tworzą wystarczającej przeciwwagi dla niedźwiedzi.W krótkim terminie działania strony popytowej skazane są na niepowodzenie, dopóki nie zostanie przełamana luka bessy z 21 września br. Wyznacza ona najbliższy istotny poziom oporu dla byków (11 900?12 020 pkt.). W sumie obraz mało zachęcający do zdecydowanego angażowania się na rynku akcji. Warto zatem poczekać na bardziej wyraźne sygnały odwracania trendu lub choćby trwalszej korekty. Indeks jest zbyt blisko poziomu 11 500 pkt., aby rozsądnym wydawało się akumulowanie akcji.