Prognoza techniczna rynku akcji
Silna przecena z 21 września, w wyniku której powstały długa czarna świeca i luka cenowa, wywarła bardzo negatywne wrażenie na inwestorach. Można powiedzieć, iż cały miniony tydzień zajęło neutralizowanie znaczenia tej sesji dla przyszłych notowań.
To nie był zbyt interesujący tydzień dla giełdowych graczy, w których poczynaniach było widać duże obawy oraz niezdecydowanie, jeśli chodzi o przyszłą koniunkturę na rynku. Na ich decyzje wpływało rozczarowanie wynikiem wyborów parlamentarnych, równoważone wpływem poprawy nastrojów na światowych giełdach. Im dalej od wyborów, tym ten drugi czynnik zdawał się przeważać. Nasz parkiet swoim zachowaniem przypominał raczej stonowane zwyżki w Ameryce niż zdecydowany wzrost w Europie, szczególnie we Frankfurcie. Z jednej strony nadzieje na kontynuację korekty wzrostowej za granicą skłaniały posiadaczy akcji do powstrzymania się z wyprzedażą, ale niepewność co do tego, ile taka korekta może potrwać, zniechęcały do odważniejszego wchodzenia na rynek. To znalazło odbicie w kształcie kolejnych świec z ostatnich dni. Świeca z wtorku nie przekroczyła połowy świecy ją poprzedzającej, co było sygnałem dużej ostrożności graczy. Potwierdziło się to kolejnego dnia, gdzie środowa świeca dotarła do poziomu otwarcia WIG20 w poniedziałek. Zatem rynkowi zajęło dwa dni, by zakryć niewielki wszak korpus, utworzony na pierwszej sesji tygodnia. Takie zachowanie może wynikać z dość interesującego usytuowania świec z 21 i 24 września, gdzie w połowie pierwszej z nich wypadło otwarcie drugiej. To tworzyło silny opór na wysokości 1016 pkt. Wsparciem pozostaje ostatni dołek przy 993 pkt., ale już nawet spadek poniżej 1005 pkt. przesądzi powrót do głównego trendu.Przy analizie wrześniowej fali zniżek rzuca się w oczy, że ich odrabianie nie będzie rzeczą łatwą, a jeśli będzie miało to miejsce, prawdopodobnie będzie nam towarzyszyć nieustające poczucie niepewności co do tego, czy kolejny opór zostanie przebity. Istotne bariery są rozmieszczone blisko siebie. Zaraz po wspomnianych 1016 pkt., które zostały w piątek przełamane, znajduje się luka bessy z 21 września pomiędzy 1029?1039 pkt. To w jej obszarze dojdzie do najważniejszej próby sił pomiędzy stronami rynku. W razie jej zakrycia możliwa będzie kontynuacja wzrostów. Ale już na poziomie 1065 pkt. znajdujemy kolejny ważny opór, wyznaczony przez sierpniowy dołek, szczyt z 19 września, podstawę dużej czarnej świecy z 14 września oraz 38,2-proc. zniesienie ponaddwutygodniowych zniżek.Na wizerunku WIG20 ciążą jednak fakty z poprzednich tygodni. Pamiętamy dobrze nieudaną próbę przełamania poziomu równowagi przez MACD, a także przebicia się SK-15 powyżej SK-45. To potwierdzenie, że w dłuższym terminie sytuacja wygląda źle i można liczyć jedynie na chwilowe ocieplenie klimatu inwestycyjnego. Za tym przemawia w głównej mierze przecięcie w środę linii wrześniowych spadków i wykonanie ruchu powrotnego następnego dnia. Do przyjęcia takiej hipotezy skłania wzrost WIG20 na ostatniej sesji tygodnia.Warto też zwrócić uwagę na dwie kwestie dotyczące zachowania poszczególnych walorów, wchodzących w skład indeksu WIG20. Jedna dotyczy walorów TP SA. W czasie kształtowania poprzednich lokalnych dołków przez WIG20 to właśnie ten walor był jednym z najsłabszych i ograniczał siłę odreagowania. Teraz jest odwrotnie ? to on podtrzymuje w dużym stopniu wartość indeksu. Spółki, takie jak Orbis, KGHM, Netia ustanawiały kolejne minima przy coraz większych obrotach. To też nowość, jeśli chodzi o dołki z ostatnich trzech miesięcy.Nie ma jednak wątpliwości, iż obraz naszego parkietu jest obecnie w dużym stopniu kształtowany przez bardzo nieprzewidywalną sytuację na rynkach światowych. Wydaje się możliwa dalsza poprawa sytuacji na giełdach w Ameryce w ramach ruchu powrotnego do wiosennych minimów, czemu będzie sprzyjać debata w Kongresie nad kolejnym pakietem pomocowym, mającym ożywić gospodarkę, który ma mieć wartość od 60 do 100 mld dolarów. tof StępieńPARKIET