Bieżący tydzień miał być ?dobry?. Wydaje się, że inwestorzy dość powszechnie liczyli na wzrosty, które miały być kontynuacją rozpoczętej w ubiegły wtorek korekty. Kolejne pięć niezbyt interesujących sesji upłynęło pod znakiem oczekiwania na ruch do góry, a ponieważ ten nie nastąpił, wyraźnie wzrosła chęć do sprzedaży akcji. Trudno się jednak temu dziwić. Wokół nas było i jest zbyt wiele elementów niepewności: nie wiadomo, kiedy i w jaki sposób Stany Zjednoczone uderzą na Afganistan (choć ten fakt prawdopodobnie jest zawarty w cenach). Nie ma możliwości przewidzenia, jaka będzie odpowiedź terrorystów i w jaki sposób odbije się to na słabnącej gospodarce. Nie wiadomo też, jaki program ratunkowy będzie realizował nowy polski rząd, gdy już powstanie, i wreszcie, czy będzie to rząd mniejszościowy, czy koalicyjny. Ostatnie doniesienia mówią o zbliżeniu stanowisk SLD-UP i PSL, ale akurat PSL nie ma na rynku najlepszych notowań. Do czynników ryzyka być może niebawem dojdzie jeszcze jeden, mianowicie problemy finansowe Argentyny. Doniesienia z Ameryki Łacińskiej już kilkakrotnie spędzały sen z powiek polskich inwestorów i niewykluczone że jeszcze w tym roku zepsują nam trochę krwi. Nasze blue chips śmiało zmierzają w kierunku swoich minimów i w tej chwili wygląda na to, iż za moment udowodnią, że ostateczny kres przeceny jest jeszcze przed nami. Trudno po prostu oprzeć się wrażeniu, że stojąc na dnie słyszymy pukanie od dołu.

Zwróć uwagę na:Spółki z branży farmaceutycznej. Są dość odporne na bessę, a poza tym zbliża się okres wzmożonego zainteresowania ich produktami.Unikaj:Najchętniej całego rynku (co nie oznacza, że wszystko będzie spadać, może być męczący trend boczny) przynajmniej do czasu poznania składu nowego rządu oraz jego planów.