Sesje zakończonego właśnie tygodnia nie przyniosły znaczących zmian w obrazie WIG20. Indeks wciąż przebywa w konsolidacji wyznaczanej od góry przez 1025 pkt. i od dołu przez 977 pkt. Dopóki nie zostanie pokonana któraś z wymienionych barier, lepiej wstrzymać się z decyzjami inwestycyjnymi.
Czas spekulacyjnego kupowania akcji nadejdzie dopiero gdy WIG20 wzrośnie w cenach zamknięcia powyżej 1025 pkt., a tym samym uformuje krótkoterminowe podwójne dno z minimalnym zasięgiem wzrostów do około 1070 pkt. Z inwestycjami o dłuższym horyzoncie niż krótkoterminowy trzeba będzie jednak poczekać na wiarygodniejsze sygnały wejścia na rynek. Za takie uznam dopiero pokonanie 1200 pkt., gdzie przebiega obecnie główna linia trendu spadkowego oraz bariera podażowa wyznaczana przez szczyty z początków sierpnia i września. Obserwując tygodniowy wykres indeksu największych spółek wraz z popularnymi wskaźnikami technicznymi, trudno się doszukać jakichkolwiek optymistycznych sygnałów. Jedyne, co może dać kupującym trochę nadziei, to wyprzedane oscylatory, które tworzą z WIG20 pozytywne dywergencje. Taka sytuacja może się jednak jeszcze trochę utrzymywać, a kupno akcji tylko na tej podstawie najprawdopodobniej okaże się falstartem. Niewątpliwie duże nadzieje inwestorzy wiążą jeszcze z dołkiem z października 1998 r. uformowanym na wysokości 1000 pkt. Wsparcie to jest właśnie testowane, a wynik tego testu da dobrą wskazówkę co do kierunku naszej giełdy w najbliższych tygodniach. Przebicie w dół najprawdopodobniej okaże się bardzo bolesne dla i tak coraz mniejszej rzeszy rodzimych inwestorów. W takim wypadku realna będzie zniżka o kolejne 40% do 600 pkt., gdzie zapoczątkowany został trend wzrostowy w I kwartale 1995 r.Wracając do perspektywy krótkoterminowej, kupno po pokonaniu 1025 pkt. uznam za uzasadnione, choć obarczone dużym ryzykiem (jak to zresztą w trendach spadkowych bywa). Droga do wspomnianych wcześniej 1070 pkt. jest usłana licznymi barierami podażowymi ? dwie luki bessy z 17 i 21 września oraz dołki z 20 października i z 17 września będą sporym wyzwaniem dla kupujących. Dlatego też zaraz po kupnie akcji należy bezwarunkowo ustalić poziom zlecenia obronnego, które na indeksie powinno się znajdować tuż poniżej 1025 pkt. Na wzrostowy scenariusz wskazują jednak na razie tylko szybkie oscylatory techniczne. Zarówno na wykresie RSI, jak i Stochastica na granicy obszaru wyprzedania powstały pozytywne dywergencje oznaczające coraz mniejszy potencjał spadkowy. Przeciwne sygnały płyną ze wskaźników trendu, które cały czas przebywają w strefach niedźwiedzia. Wprawdzie MACD histogram zwyżkuje od około dwóch tygodni i jest już blisko wygenerowania sygnału kupna, ale system kierunkowy mówi już zupełnie coś innego. Tutaj mamy solidny trend spadkowy potwierdzany wzrostami średniego indeksu ruchu kierunkowego (ADX), który po wczorajszej sesji odnotował wartość 30 pkt. To natomiast oznacza, że ewentualne wzrosty w najlepszym wypadku trochę się odwleką. Źle dla posiadaczy akcji poruszają się średnie kroczące ? ich układ jest cały czas typowy dla bessy. Popytowej stronie rynku powoli sprzyjać zaczyna natomiast indeks Armsa. Wskaźnik ten od pewnego czasu porusza się w strefie wyprzedania, co prędzej czy później zaowocuje jej opuszczeniem i sygnałem kupna. Należy jednak pamiętać, że wskaźnik Armsa jest narzędziem krótkoterminowym i przydatny jest tylko dla najszybszych inwestorów. Inne indeksy nastroju, o dłuższym terminie, takie jak ABI czy A/D Line, niestety nie zapowiadają żadnych zmian w trendzie głównym.Gorzej sytuacja wygląda na TechWIG-u. Wykres siły relatywnej tego indeksu do WIG-u pokazuje wyraźnie, że spółki technologiczne cieszą się coraz mniejszym zainteresowaniem. Sam indeks od szczytów z marca 2000 roku stracił już 80%, a straty na niektórych spółkach z tego segmentu sięgają już 96?97% !!! Poza mało wiarygodnymi oscylatorami, które zaczynają sygnalizować wyprzedany rynek, nie ma żadnych sygnałów zapowiadających poprawę sytuacji.
EGORZ URAZIŃSKI