Opóźnienia w płatnościach przybrały w tym roku największe rozmiary w ciągu ostatniej dekady? uważają przedsiębiorcy. Sytuacji nie zmieni,a może ją jeszcze pogorszyć, ustawa, wchodzącaw życie na początku 2002 roku, zakładającaograniczenie terminu spłaty należności do 30 dni.
Ewa Bałdyga? Zatory płatnicze przybierają w tej chwili kolosalne rozmiary. Sytuacja zaczęła się radykalnie pogarszać już w zeszłym roku i w dalszym ciągu zjawisko to przybiera na sile. Obecnie jest na tyle nieustabilizowana, że w zasadzie już nikt nie dotrzymuje umownych terminów. Przedsiębiorcy, którzy unikają opóźnień w płatnościach, należą do wyjątków ? powiedział PARKIETOWI Arkadiusz Protas, dyrektor biura interwencji Business Centre Club. Jego zdaniem, to błędne koło, polegające na tym, że firmy nie płacą wierzycielom, ci z kolei nie płacą innym spółkom... W ten sposób w zator płatniczy weszło mnóstwo przedsiębiorstw. Nie omija on również spółek giełdowych. ? Żądania sieci hiper- i supermarketów są coraz bardziej drastyczne, jesteśmy zmuszani do finansowania nowych pomysłów tych sprzedawców. Bardzo wysokie kwoty płacimy np. za reklamowanie produktów w sieciach. Ostatnio zaczęto też nas obciążać np. kosztami akwizytorów naszych hurtowników. Dystrybutorzy czekają z zapłatą za otrzymany towar do ostatniego momentu ? powiedział PARKIETOWI Krzysztof Pawlak, prezes Polleny Ewy.Przyczyną opóźnień jest nie tylko pogorszenie koniunktury gospodarczej. Wśród polskich przedsiębiorców nie wytworzyła się jeszcze kultura zarządzania, dorównująca międzynarodowym standardom. Przedsiębiorcy np. w niewielkim stopniu wykorzystują pomoc prawników przy podpisywaniu umów. ? Osoby zarządzające spółkami często świadomie rezygnują z usług prawników przy podpisywaniu kontraktów. To z kolei prowadzi do tego, że umowy są zbyt elastyczne, dają duże możliwości dłużnikom przy unikaniu płatności ? stwierdził Arkadiusz Protas. Jego zdaniem, na tworzenie zatorów płatniczych wpływa również brak przyzwyczajenia do ubezpieczania umów.Od 1 stycznia 2002 roku firmy będą zmuszone do płacenia za dostawy w terminie do 30 dni. W przeciwnym razie dług zostanie zamieniony w kredyt, od którego spółki będą musiały płacić odsetki ustawowe (w tej chwili wynoszą 30% w skali rocznej). Zdaniem specjalistów, nowe przepisy nie rozwiążą jednak narastających problemów. ? Nowa ustawa to tylko mydlenie oczu, że posłowie starali się zrobić cokolwiek w celu poprawy warunków działania polskich firm. Prace nad nowymi przepisami podjęto zbyt późno. W efekcie nie zdążono przedyskutować różnych wariantów rozwiązań. Zabrakło np. rozmów z Ministerstwem Finansów, do porozumienia nie doszła również sejmowa komisja, mająca prowadzić prace równolegle z Ministerstwem Gospodarki. Powstał bubel, który w żadnym stopniu nie rozwiąże narastających problemów płatniczych ? podsumował Arkadiusz Protas.Do ustawy pesymistycznie podchodzi również Piotr Kwieciński, doradca inwestycyjny BM BH. ? Wszelkie próby uregulowania gospodarki zazwyczaj źle się kończą. Nie można wymusić pewnych zachowań między kontrahentami. Moim zdaniem, ograniczenie terminu spłaty należności może się, niestety, przełożyć na rozłożenie kosztów między sprzedających i kupujących. Ci ostatni w dalszym ciągu dysponują większą siłą przetargową, można więc podejrzewać, że strona sprzedająca zostanie obciążona w większym stopniu ? stwierdził Piotr Kwieciński. Jego zdaniem, istnieje zagrożenie, że firmy, które nabywały produkty korzystając z kredytu kupieckiego, po wejściu w życie nowych przepisów będą starały się ograniczyć zakupy.
Obecnie przedsiębiorcy są obciążani opóźnieniami w płatnościach w podwójny sposób. Po pierwsze płynność finansowa jest zachwiana przez brak przelewu na koncie, po drugie muszą zapłacić od wystawionych faktur podatki VAT i dochodowy. Nawet gdy nie są one opłacone. Zdaniem przedstawiciela BCC, podatnik powinien uiścić w urzędzie skarbowym należność za wystawioną fakturę dopiero po otrzymaniu zapłaty. ? Do nowej ustawy przedsiębiorcproponowali również takie rozwiązania, w ramach których ubezpieczenie umów można byłoby zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu. Za taki koszt powinny zostać uznane również wydatki związane z wynajęciem kancelarii windykacyjnej ? stwierdził Arkadiusz Protas.
Ewa Bałdyga