W przeszło miesiąc po ataku terrorystów na WTC i Pentagon główne indeksy rynków akcji niemal odrobiły straty, spowodowane paniczną wyprzedażą na pierwszych sesjach po wznowieniu notowań. W ciągu ostatnich dwóch tygodni najwięcej zyskał Nasdaq Composite (+3,5%). Proste rezerwy wzrostów w krótkim terminie wyczerpały się, gdyż niejasne są implikacje konfliktu w Afganistanie oraz jakość zysków amerykańskich korporacji za III kwartał.
Stany ZjednoczoneTego można się było spodziewać. Po panicznej wyprzedaży walorów na pierwszych sesjach po wznowieniu notowań na Wall Street nastąpiło odreagowanie fali spadkowej. Indeksy giełd amerykańskich prawie odrobiły straty. Mimo wzrostów w ostatnich trzech tygodniach nadal jednak nie osiągnęły poziomów sprzed 11 września. Średnia Przemysłowa znajduje się wciąż 4,6% poniżej poziomu z zamknięcia sesji z 10 września. Podobnie zachowuje się indeks rynku technologicznego ? Nasdaq Composite, który traci 3,5%.Tuż po wznowieniu notowań najbardziej ucierpiały walory linii lotniczych, biur podróży oraz firm ubezpieczeniowych i koncernów rozrywkowych. Niechęć do takich akcji okazała się jednak tymczasowa, gdyż zestawienie stopy zwrotu z ostatnich 30 dni dowodzi, że branże te nie znajdują się wśród najbardziej przegranych. O dziwo, wbrew przypuszczeniom na czele sektorów, których reprezentanci najbardziej stracili w ciągu miesiąca, plasują się firmy pożyczkowe (-14,2%), producenci metali nieżelaznych z wyłączeniem aluminium (-14,2%) oraz producenci sprzętu biurowego (-11,1%).Trzeba przyznać, że odreagowanie spadków wywołanych atakiem terrorystycznym, nastąpiło w porę. Dzięki temu na wykresach widać, że zostały obronione najpoważniejsze w perspektywie długoterminowej wsparcia w postaci minimów z jesieni 1998 roku (Nasdaq Composite i S&P 500). Niewątpliwie, jest to pocieszające dla strony popytowej. Niestety, do indeksu szerokiego rynku i segmentu technologicznego nie dołączyła Średnia Przemysłowa. Po wybiciu z przeszło dwuletniego trendu horyzontalnego DJIA znalazła się w fazie spadków. 21 września indeks spółek tzw. starej ekonomii osiągnął lokalne minimum w okolicach 8200 pkt. Analogiczne minimum Średniej Przemysłowej (jak w przypadku Nasdaq Composite i S&P 500) znajduje się na wysokości 7500 pkt. Nakazuje to ostrożnie podchodzić do uformowanego we wrześniu dna DJIA. Prawdopodobnie to nie koniec spadków tego indeksu, tym bardziej że niepokoje związane z atakiem bronią biologiczną spowodowały odwrót byków na wysokości 9400 pkt. (dolne ograniczenie przeszło dwuletniego trendu bocznego, wzmocnione dodatkowo przez 50-sesyjną średnią krocząca). Z podobnym problemami borykają się także pozostałe główne indeksy amerykańskich rynków akcji. S&P 500 i Nasdaq Composite na ostatnich sesjach bezskutecznie zmagały się z średnioterminowymi średnimi kroczącymi.Z otoczenia fundamentów korporacji wciąż nie płyną oznaki nadchodzącego ożywienia się w gospodarce. Firmy amerykańskie zaczynają publikować wyniki finansowe za okres lipiec?wrzesień br. Jak można przypuszczać, będą one znacząco odbiegać od ubiegłorocznych. Agencja analityczna Thomson Financial/First Call szacuje, że w III kwartale tego roku przedsiębiorstwa największej gospodarki na świecie zanotują spadek EPS o 22% w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego.To nie koniec problemów koncernów zza oceanu. Zwolnienia pracowników w celu racjonalizacji struktury zatrudnienia dotykają coraz więcej firm (ostatnio rekordowe redukcje w największym banku inwestycyjnym Merrill Lynch). Niektóre firmy popadają w jeszcze większe kłopoty i są zmuszone do ogłoszenia upadłości w celu przeprowadzenia restrukturyzacji pod rządami artykułu 11 (tak musiała postąpić jedna z ulubionych przez inwestorów w latach 70. spółek ? Polaroid).Jednocześnie nie wydaje się, by były to ostatnie niepożądane przez inwestorów informacje. Mimo stopniowego napływu danych o wpływie zamachu wrześniowego na zachowania konsumentów, wciąż nie znamy dokładnych konsekwencji tego zdarzenia dla gospodarki. Można jednak stwierdzić, że nie ma co liczyć na aktywizację popytu konsumpcyjnego, nie mówiąc już o inwestycyjnym.Raport Morgan Stanley Dean Witter (MSDW), notabene najbardziej poszkodowanego spośród banków inwestycyjnych w wyniku samobójczych ataków na World Trade Center, datowany na 2 października tego roku potwierdza, że na wzrost inwestycji nie ma co liczyć. Ankietowani przez MSDW menedżerowie inwestycyjni (CIO) są albo powściągliwi, twierdząc, iż trudno wciąż określić plany wydatków (1/3 ankietowanych), albo przyznawali, że ataki nie zmienią struktury i wartości nakładów inwestycyjnych (ani nie zwiększą, ani nie zmniejszą). Niezbyt pocieszająco wyglądają jednak zapowiedzi CIO, że 32% spośród nich jest skłonnych przejrzeć preliminarze wydatków lub wręcz je zawiesić bądź zmniejszyć.Na zawirowaniach, spowodowanych atakiem terrorystycznym, niewiele przedsiębiorstw ma szansę skorzystać. Potencjalnymi beneficjentami będą firmy zbrojeniowe, niektóre informatyczne oraz ubezpieczeniowe. Wydaje się, że wzrost wydatków inwestycyjnych jest najbardziej oczywisty w przypadku sektora zbrojeniowego. Operacja powietrzna nad Afganistanem nie doprowadziła na razie do strat w uzbrojeniu, dlatego nie zachodzi konieczność uzupełniania arsenału obronnego. Stąd na nagły wzrost zapotrzebowania na sprzęt firmy z sektora zbrojeniowego na razie nie mogą liczyć.Jednocześnie wpływ zaplanowanych na 2002 rok zbrojeń na spółki będzie niewielki i skupiony na wąskiej grupie firm. Na dobrą sprawę w amerykańskim przemyśle obronnym liczy się kilka korporacji: Lockheed Martin, Northrop Grumman, Boeing, United Technologies, Raytheon, General Dynamics. W 2000 roku ich łączne przychody wyniosły 137,7 mld USD. Kwota przeszło 30 mld USD na zbrojenia, ujętych w budżecie na 2002 rok, nie wygląda imponująco w porównaniu z całością sprzedaży tych koncernów. Nie stanowi to nawet 1/4 przychodów tych firm. Dodatkowo, niektóre z nich ucierpią wskutek lęków Amerykanów przed podróżami na liniach cywilnych w następstwie zamachu terrorystycznego (w szczególności Boeing).Nakłady na zbrojenia mają również pośrednio wpływ na sektor IT. Wynika to z dużego stopnia informatyzacji współczesnego uzbrojenia. Zakładając, że firmy technologiczne pozyskają dla siebie połowę z zaplanowanych w budżecie nakładów na zbrojenia, co jest i tak optymistycznym założeniem (16 mld USD), widać wyraźnie, że nie będzie to miało poważnego wpływu na kondycję podupadłej od wielu miesięcy branży IT. Jest to wciąż zbyt mało, aby ożywić sektor IT, alarmujący najniższą sprzedażą swoich wyrobów od 10 lat. Przecież samo Cisco Systems miało w roku obrachunkowym, kończącym się w lipcu 2001 roku, 22,3 mld USD sprzedaży. To kropla w morzu potrzeb sektora IT.Równie słabo prezentuje się popyt konsumpcyjny. Zagrożenie trudno przewidywalną eskalacją konfliktu w Afganistanie powoduje, że gospodarstwa domowe bardzo oszczędnie podchodzą do swoich wydatków. Ma to niewątpliwie korzystny wpływ na wzrost oszczędności, jednak w tym miejscu warto wspomnieć casus japoński, żeby zdać sobie sprawę z zagrożenia dla niskiej aktywności konsumpcyjnej społeczeństwa. Biorąc pod uwagę wysoką stopę zadłużenia amerykańskich gospodarstw domowych, niebezpieczeństwo to jest jednak znikome.Faktem jest jednak silny spadek wydatków konsumpcyjnych, do którego doszło we wrześniu. Sprzedaż detaliczna spadła o 2,4% (z wyłączeniem sprzedaży samochodów o 1,6%). Jest to największy regres sprzedaży od 25 lat, co najdobitniej ilustruje obawy Amerykanów, dotyczące rozwoju sytuacji na arenie międzynarodowej.A sytuacja geopolityczna jest wciąż daleka od wyjaśnienia. Odwet zbrojny z pewnością poprawił morale amerykańskiego społeczeństwa. Wojna w Afganistanie nie zakończy się jednak atakami z powietrza. Niezbędna jest operacja lądowa, a do tego Stany Zjednoczone i ich sojusznicy nie kwapią się zbyt ochoczo. O wiele łatwiejsze do zaakceptowania byłyby straty w uzbrojeniu niż w ludziach, o czym zdają się pamiętać politycy.Do tego dochodzą przerażające informacje o nowych zachorowaniach wywołanych zarodnikami wąglika. Przy takiej ilości informacji raczej mało kto wierzy, że jest to czysty przypadek. Najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada świadome działanie terrorystów w celu wywołania paniki w krajach uprzemysłowionych.W takim otoczeniu znajdują się rynki akcji od kilku dni. Impet kupujących znacznie spadł. Na wykresach świecowych pojawiły się formacje załamania krótkoterminowego trendu wzrostowego. Trudno oczekiwać, że w najbliższym czasie dojdzie do kontynuacji fali zwyżkowej. Nie sprzyja temu nie rozstrzygnięta akcja przeciwko organizacjom terrorystycznym. Załamanie się popytu oznacza, że oczekiwane przez wielu inwestorów ożywienie na przełomie tego roku i 2002 stoi pod znakiem zapytania. W krótkim terminie rynki w najlepszym wypadku znajdą się w trendzie bocznym.JaponiaIndeks rynku japońskiego wreszcie powrócił powyżej 10 000 pkt. Od ukształtowania formacji młota 21 września trwa zdecydowana zwyżka. Z punktu widzenia makro bądź fundamentów poza sformułowaniem głównych założeń planu Koizumiego nic się nie zmieniło. Nikkei testuje obecnie bezowocnie SK-50. Pokonanie tej średniej otworzy pole do wzrostów do oporu na wysokości 11 500 pkt. Wątpliwe jednak, aby doszło do tego wbrew dekoniunkturze na innych znaczących rynkach akcji na świecie.