Szefowie TFI przeciw podatkowi

Przedstawiona przez wiceminister finansów Irenę Ożóg propozycja opodatkowania dochodów z funduszy inwestycyjnych, przy jednoczesnym zwolnieniu z podatku podmiotów tworzonych w oparciu o ustawę ubezpieczeniową i dochodów z tzw. polis osobowych z funduszem, to dyskryminacja tradycyjnych funduszy ? uważają szefowie TFI.

Ich zdaniem, przykładem nierównego traktowania jest również opodatkowywanie zysków funduszy akcyjnych, jeśli zwolnione z podatków pozostaną indywidualne inwestycje na giełdzie.? Fundusze tworzone w oparciu o ustawę o funduszach inwestycyjnych nie powinny być traktowane gorzej niż podmioty oferujące alternatywne produkty inwestycyjne ? powiedział podczas spotkania z dziennikarzami Andrzej Dorosz (na fot.), szef TFI Skarbiec i jednocześnie prezes Stowarzyszenia Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych (STFI). Jego opinię podzielają inni przedstawiciele funduszy inwestycyjnych, zbulwersowani wypowiedzią wiceminister finansów Ireny Ożóg dla ?Gazety Wyborczej?. ? O ile zrozumiałe jest np. zwolnienie z opodatkowania wypłat z OFE, o tyle wszystkie produkty trzeciofilarowe powinny być traktowane jednakowo ? twierdzi A. Dorosz. ? Poza tym, istnieje niebezpieczeństwo, że rozwiązania fiskalne przygotowywane w pośpiechu mogą być nie do końca przemyślane ? dodaje.Tymczasem, według Ireny Ożóg, tradycyjne fundusze inwestycyjne, w przeciwieństwie do funduszy ubezpieczeniowych, dla przeważającej części inwestorów nie są instrumentem oszczędzania na emeryturę. ? Kiedyś nawet półroczny horyzont inwestycyjny wydawał się naszym klientom długi ? mówi Antoni Leonik, prezes PKO/CS TFI. ? Teraz jednak zakładają plany inwestycyjne 10- i 15-letnie. Dlatego, z punktu widzenia horyzontu czasowego, nie ma żadnej przewagi polisy nad funduszem ? dodaje.Według Zbigniewa Jagiełło, prezesa Pioneer Pekao TFI, jeżeli indywidualne inwestycje na giełdzie mają być zwolnione z podatku, to analogicznie powinno być w przypadku wszystkich funduszy lokujących w akcje, czyli agresywnych, zrównoważonych i stabilnego wzrostu. ? W innym przypadku będziemy mieli sytuację, w której inwestycje osób zamożniejszych, mogących pozwolić sobie na korzystanie z ekskluzywnej usługi zarządzania portfelem, będą nieopodaktowane, natomiast inwestycje w funduszach, których z reguły dokonują osoby o niższych dochodach, będą obciążone podatkiem ? mówi Z. Jagiełło. Zdaniem przedstawicieli TFI, opodatkowanie dochodów funduszy byłoby z punktu widzenia budżetu nieznaczną kwotą. Jak wylicza A. Dorosz, z aktywów funduszy wynoszących na koniec września 6,2 mld zł, ok. 40-50% stanowią oszczędności klientów detalicznych. Z tego ok. 2 mld to aktywa funduszy akcyjnych, a 1 mld ? funduszy bezpiecznych. Jeśli założyć, że w przyszłym roku te ostatnie osiągną zysk 11-proc., czyli 110 mln, to przy założeniu, że podatek ma obowiązywać od marca, daje to ok. 18 mln wpływów z podatku.Szefowie TFI zwracają też uwagę na fakt, że opodatkowanie zysków funduszy może zahamować rozwój naszej giełdy. ? Za rok, dwa lata będą sprzedawane w Polsce fundusze zagraniczne ? mówi Z. Jagiełło. ? Będzie można np. kupić jednostki nieopodatkowanych funduszy luksemburskich ? dodaje. ? Spowoduje to odpływ pieniędzy z naszych funduszy, a tym samym ? z naszej giełdy ? podkreśla Małgorzata Góra, prezes Union Investment TFI. ? Zwłaszcza że z punktu widzenia zagranicznego akcjonariusza tańsze jest zaoferowanie funduszu zagranicznego, niż tworzenie nowego podmiotu na miejscu ? dodaje Dorota Winczewska, prezes ING TFI. Ponadto nie można liczyć na to, że inwestorzy, którzy z powodów podatkowych wycofają się z funduszy, przeniosą się na giełdę. ? Średnie wpłaty do funduszy wynoszą ok. 7?10 tys. zł, to zbyt mało, aby rozpocząć grę na giełdzie ? mówi Z. Jagiełło. Szefowie TFI podkreślają też, że jeśli podatek zostanie wprowadzony, to przynajmniej powinien być skonstruowany w taki sposób, aby promować oszczędzanie długoterminowe.

K.S.