Rząd niedawno pożyczył od NBP 2,14 mld USD z rezerw dewizowych banku centralnego, emitując w zamian obligacje. Pieniądze te zostaną wykorzystane na wcześniejszą spłatę polskiego długu wobec Brazylii. Rząd zobowiązał się, iż odda NBP owe 2,14 mld USD plus odsetki w ciągu 2 lat, a na tę spłatę przeznaczy pieniądze z prywatyzacji oraz emisji obligacji na rynkach międzynarodowych. Zgodnie z umową, spłata ma nastąpić w ratach, które będą obejmowały część kapitału oraz odsetek, co oznacza, iż w przyszłym roku rząd spłaci połowę, a resztę - w 2003 r.
Zdaniem ekonomistów, spłata zadłużenia wobec NBP zostanie w większości sfinansowana wpływami z emisji euroobligacji. - Wpływy z prywatyzacji będą pełnić rolę finansowania pomostowego w sytuacji, gdy jeszcze nie będzie wpływów z emisji - powiedział Krzysztof Rybiński, główny ekonomista BZ WBK. - Te trzeba będzie zwiększyć do ok. 2-3 mld USD z planowanych ok. 800 mln USD. Jednak euroobligacje, biorąc pod uwagę duży popyt na polskie ryzyko, pozwolą na uzyskanie lepszych warunków.
Jednak Anna Suszyńska, wicedyrektor departamentu długu publicznego w Ministerstwie Finansów, powiedziała, że to jednak prywatyzacja będzie głównym źródłem spłaty długu wobec NBP. A wpływy z euroobligacji czy też papierów emitowanych na rynek polski będą trafiały na spłatę długu wobec banku centralnego tylko wtedy, gdy nie będzie wpływów z prywatyzacji, np. wskutek przesunięcia terminów zapłaty.
Takie rozwiązanie oznacza konieczność zwiększenia emisji papierów skarbowych, aby wpływami z nich zastąpić ubytek przychodów z prywatyzacji. Wcześniej Marek Belka, minister finansów, mówił, iż ma nadzieję, że na sfinansowanie deficytu pójdzie ok. 10 mld zł, uzyskanych z prywatyzacji. Nawet gdyby udało się uzyskać taką kwotę, to przy konieczności spłaty długu wobec NBP tylko ok. 6 mld zł mogłoby zasilić budżet. Reszta (ponad 4 mld zł), trafiłaby do banku centralnego.
Jednak Wiesław Kaczmarek, szef resortu skarbu, ocenia, że przyszłoroczne wpływy z prywatyzacji wyniosą ok. 6-7 mld zł. Dla budżetu zostawałoby tylko ok. 2-3 mld zł, czyli 40-mld deficyt musiałby prawie w całości zostać sfinansowany emisjami papierów skarbowych, które już i tak - zdaniem analityków - będą bardzo duże w przyszłym roku.