Reklama

Kurczą się wpływy z prywatyzacji

Minister skarbu Wiesław Kaczmarek twierdzi, iż w przyszłym roku wpływy z prywatyzacji wyniosą ok. 6-7 mld zł. Jednak ze względu na konieczność spłaty zadłużenia budżetu wobec NBP faktycznie na sfinansowanie deficytu może pójść ok. 2-3 mld zł. W tej sytuacji rząd być może będzie musiał przyspieszyć prywatyzację.

Publikacja: 13.11.2001 10:05

Rząd niedawno pożyczył od NBP 2,14 mld USD z rezerw dewizowych banku centralnego, emitując w zamian obligacje. Pieniądze te zostaną wykorzystane na wcześniejszą spłatę polskiego długu wobec Brazylii. Rząd zobowiązał się, iż odda NBP owe 2,14 mld USD plus odsetki w ciągu 2 lat, a na tę spłatę przeznaczy pieniądze z prywatyzacji oraz emisji obligacji na rynkach międzynarodowych. Zgodnie z umową, spłata ma nastąpić w ratach, które będą obejmowały część kapitału oraz odsetek, co oznacza, iż w przyszłym roku rząd spłaci połowę, a resztę - w 2003 r.

Zdaniem ekonomistów, spłata zadłużenia wobec NBP zostanie w większości sfinansowana wpływami z emisji euroobligacji. - Wpływy z prywatyzacji będą pełnić rolę finansowania pomostowego w sytuacji, gdy jeszcze nie będzie wpływów z emisji - powiedział Krzysztof Rybiński, główny ekonomista BZ WBK. - Te trzeba będzie zwiększyć do ok. 2-3 mld USD z planowanych ok. 800 mln USD. Jednak euroobligacje, biorąc pod uwagę duży popyt na polskie ryzyko, pozwolą na uzyskanie lepszych warunków.

Jednak Anna Suszyńska, wicedyrektor departamentu długu publicznego w Ministerstwie Finansów, powiedziała, że to jednak prywatyzacja będzie głównym źródłem spłaty długu wobec NBP. A wpływy z euroobligacji czy też papierów emitowanych na rynek polski będą trafiały na spłatę długu wobec banku centralnego tylko wtedy, gdy nie będzie wpływów z prywatyzacji, np. wskutek przesunięcia terminów zapłaty.

Takie rozwiązanie oznacza konieczność zwiększenia emisji papierów skarbowych, aby wpływami z nich zastąpić ubytek przychodów z prywatyzacji. Wcześniej Marek Belka, minister finansów, mówił, iż ma nadzieję, że na sfinansowanie deficytu pójdzie ok. 10 mld zł, uzyskanych z prywatyzacji. Nawet gdyby udało się uzyskać taką kwotę, to przy konieczności spłaty długu wobec NBP tylko ok. 6 mld zł mogłoby zasilić budżet. Reszta (ponad 4 mld zł), trafiłaby do banku centralnego.

Jednak Wiesław Kaczmarek, szef resortu skarbu, ocenia, że przyszłoroczne wpływy z prywatyzacji wyniosą ok. 6-7 mld zł. Dla budżetu zostawałoby tylko ok. 2-3 mld zł, czyli 40-mld deficyt musiałby prawie w całości zostać sfinansowany emisjami papierów skarbowych, które już i tak - zdaniem analityków - będą bardzo duże w przyszłym roku.

Reklama
Reklama

Nie wiadomo, czy operacja zamiany długu wobec Brazylii na euroobligacje nie spowoduje zwiększenia deficytu budżetowego. Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku, powiedział, iż już w tej chwili ustalona wcześniej kwota 40 mld zł stoi pod znakiem zapytania. - Wynika to z faktu, iż w dół redukowane są przyszłoroczne wskaźniki makroekonomiczne - powiedział. - Im są one niższe, tym większe jest ryzyko wprowadzenia podatku importowego. Innym wyjściem jest właśnie podniesienie wielkości deficytu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama