Nad wyraz dobry obraz rynku z pierwszych sesji sprawił, że także ten tydzień można zaliczyć do udanych. I nie zmienia wymowy tych wybitnie silnie wzrostowych ruchów lekkie pogorszenie nastrojów w końcówce tygodnia. Ma ono zresztą, jak się wydaje, charakter niewielkiej korekty, wykorzystywanej do "przemeblowań" w portfelach. Maleje bowiem, wszechobecna do niedawna jeszcze, pewność, że przyszłość koniunktury światowej rysuje się wyłącznie w czarnych barwach. Szanse na utrzymanie się w przyszłości w miarę dobrej atmosfery podtrzymuje pojawianie się wiadomości podważających w miarę dotąd jasną wizję nadciągającej recesji, która stanowi pożywkę dla zachodnich niedźwiedzi. Niespodziewanie dobry wynik sprzedaży detalicznej w USA, nawet po uwzględnieniu wpływu akcji promocyjnych koncernów motoryzacyjnych, musi w tym środowisku stanowić powód do zaniepokojenia. Gdyby bowiem tendencja ta utrzymała się w najbliższych tygodniach i gdyby udało się przywrócić chęć konsumentów do opróżniania portfeli w okresie przedświątecznym, to może się okazać, że wzrost PKB w USA w IV kwartale będzie stanowić dla rynków miłą niespodziankę. W takiej sytuacji efekt psychologiczny dla optymizmu inwestorów na głównych rynkach byłby bardzo wyraźny. Taki całkiem realny, acz, niestety, wciąż niepewny scenariusz mógłby stanowić pożywkę dla dużo trwalszego trendu wzrostowego. Za wcześnie jednak, by przesądzać o znaczeniu tego typu sygnałów - nerwy inwestorów są wciąż w kiepskim stanie, (o czym świadczy reakcja na niedawną katastrofę lotniczą), a opinie w stylu niemieckiego tzw. raportu mędrców wskazują, że wynik zmagań o powstrzymanie recesji wciąż nie jest przesądzony.