Na poniedziałkowej sesji mieliśmy do czynienia z relatywną słabością naszego rynku w stosunku do giełd zagranicznych. Z pewnością decydujące znaczenie miały gwałtowne spadki Elektrimu, który po raz kolejny zdaje się zawodzić zaufanie inwestorów. Przynajmniej tych długoterminowych, bo przy takiej amplitudzie dziennych wahań walory te niedługo staną się ulubionymi akcjami spekulantów.
Niemniej jednak słaby jest nie tylko Elektrim. Wygląda na to, że chwilowo rynek nie ma ochoty atakować nowych szczytów i może obsuwać się dalej. Spadkom towarzyszą - oczywiście poza Elektrimem - raczej małe obroty, co - gdy tylko pojawią się kupujący - może wymusić silny ruch rynku. Podaż bowiem najwyraźniej wygasa i akumulowana jest w silnych rękach.
W przyszłym roku rynek akcji otrzyma silne bodźce z rynku pieniężnego. Dalszy spadek stóp procentowych oraz opodatkowanie lokat bankowych i odsetek od obligacji obniży wymaganą stopę zwrotu dla inwestycji giełdowych. Z pewnością strumień pieniędzy płynących na giełdę przy stopie procentowej wolnej od ryzyka na poziomie 6-8% (a tak będzie za kilka miesięcy) będzie znacząco wyższy niż jeszcze niedawno, gdy można było bezpiecznie uzyskiwać ponad 15%.
Krótkoterminowo można spodziewać się dalszego osłabienia rynku, sugerują to m.in. wskaźniki analizy technicznej. Wydaje mi się jednak, że każda większa fala popytu może szybko wyciągnąć ceny na dużo wyższe poziomy.
Zwróć uwagę na: