Tendencję zniżkową hamował w pewnym stopniu spór dotyczący przedłużenia umowy między ONZ a Irakiem w sprawie eksportu przez ten kraj ograniczonych ilości ropy. Decydujący okazał się jednak brak porozumienia między OPEC a eksporterami tego surowca niezrzeszonymi w tej organizacji.

Szczególne rozczarowanie wywoływała niechęć Rosji do radykalnego ograniczenia wydobycia. Od jej decyzji zależy bowiem zmniejszenie dostaw zarówno przez OPEC, jak i Norwegię oraz Meksyk. Negatywne wrażenie w tej sprawie złagodziła nieco wypowiedź premiera Michaiła Kasjanowa, który uznał, że cena naftowej powinna oscylować w granicach 20-25 USD za baryłkę, co mogło sugerować ewentualną zmianę stanowiska Moskwy.

Cena złota wykazywała w minionym tygodniu skłonność do wzrostu, do którego przyczyniło się osłabienie dolara, w znacznej mierze pod wpływem kłopotów finansowych amerykańskiego potentata energetycznego Enron. Bez większego echa przeszła natomiast kolejna sprzedaż 20 ton tego kruszcu przez Bank Anglii. W piątek uncja złota kosztowała w Londynie 274,75 USD wobec 272,90 USD w końcu poprzedniego tygodnia.

Na rynku miedzi przez większą część tygodnia utrzymywała się zwyżka notowań. Podtrzymywały ją zakupy spekulacyjne, dokonywane przede wszystkim przez fundusze inwestycyjne, a także nadzieje na ograniczenie produkcji przez głównych dostawców tego metalu. Pogłoski na ten temat zdementował jednak rosyjski potentat tej branży Norylski Nikiel, podczas gdy decyzję o likwidacji jednego z zakładów w USA podjęła firma Kennecott Utah Copper. W skali tygodnia miedź w kontraktach trzymiesięcznych zdrożała w Londynie z 1482 USD do 1552 USD za tonę.