W pierwszych transakcjach za USD płacono 4,045 zł, za euro 3,605 zł, odpowiadało to poziomowi 11,45% powyżej parytetu. Od razu, i to dość znacznie, przeważył popyt. Po półtorej godziny osiągnęliśmy 12,1%. Kursy wynosiły odpowiednio 4,015 i 3,577. Dość szybko doszło jednak do korekty i dotarliśmy do 11,80%. Dolar podrożał o 1,5 grosza, wspólna waluta o 1,3 grosza. Potem aż do późnego popołudnia niewiele się działo. Tuż przed publikacją danych o cenach żywności (godzina 16.00) byliśmy na 11,7%, przy poziomach 4,035 i 3,594. Ponieważ dane były zgodne z oczekiwaniami, kończyliśmy na 11,65%. USD ceniono na 4,034, euro na 3,597.

Polska waluta osiągnęła we wtorek najwyższy poziom od czerwca. Przekroczyliśmy bowiem 12% ponad parytetem. To efekt kontynuacji procesu, który został zapoczątkowany w poniedziałek na skutek wypowiedzi premiera Millera (który poinformował, że oczekuje obniżki stóp procentowych o kolejne 150 pb jeszcze w tym roku) oraz informacji o zmniejszeniu oferty obligacji na grudniowych aukcjach Ministerstwa Finansów. Dodatkowo inwestorzy zareagowali na przekroczenie poziomu 4,05 na rynku USD/zł, który był ważny z punktu widzenia analizy technicznej (po przekroczeniu 4,05 doszło do zintensyfikowania zakupów złotego).

Ceny żywności wzrosły w listopadzie o 0,5%. To tyle, ile oczekiwał rynek. W takiej sytuacji listopadowa inflacja mogła się ukształtować mniej więcej na poziomie październikowym, może nieznacznie niżej, czyli gdzieś w okolicach 3,9% rok/rok - 4,0% rok/rok. Wydaje się, że nie jest to raczej dodatkowy czynnik za kolejną obniżką stóp procentowych, taki rozwój sytuacji był bowiem przez RPP uwzględniany przy podejmowaniu poprzednich decyzji. Wciąż bardziej prawdopodobne jest, że Rada zdecyduje się na kolejne działania dopiero wtedy, kiedy zostanie przyjęty budżet na 2002 rok.

Wtorkowy kurs wspólnej waluty był stosunkowo stabilny. Zaczynaliśmy z 0,8913, potem oscylowaliśmy wokół 0,8905 (najwyższy poziom 0,8922, najniższy 0,8897), a w ostatnich transakcjach za euro płacono 0,8915 USD.

Wtorkowe dane o gospodarce Eurolandu potwierdzają, że aktywność gospodarcza zmniejsza się. PPI spadł w październiku aż o 0,6% w ujęciu rocznym (jeszcze we wrześniu obserwowaliśmy wzrost o 0,7%). Oczywiście, częściowo ma to związek ze spadkiem cen surowców energetycznych, ale tak dużego zmniejszenia nie można tłumaczyć tylko tym czynnikiem. Pogorszyły się również wskaźniki optymizmu. Dobrze, że chociaż bezrobocie utrzymało się na dotychczasowym poziomie.