BDO stwierdził w audycie, że ceny sprzedaży do podmiotów grupy Michelin w latach 1997-2000 były generalnie niższe (nawet o ponad 20%) niż stosowane wobec innych nabywców. Marża realizowana na sprzedaży 10 najchętniej kupowanych produktów przez grupę inwestora strategicznego była niższa niż uzyskiwana w transakcjach z podmiotami krajowymi i niższa niż w przypadku 10 wyrobów mających największy udział w sprzedaży ogółem. Audytor przypomina przy tym, że Stomil ponosi dodatkowe opłaty z tytułu umów o wsparciu eksportowym, technicznym, umów licencyjnych i o świadczeniu usług i prac na rzecz rozwoju, które w latach 1997-2000 zamknęły się kwotą ponad 222 mln zł. Poziom tych opłat w stosunku do zysku brutto Stomilu został uznany przez biegłego za wysoki. BDO nie był w stanie oszacować ewentualnego ryzyka podatkowego związanego ze stosowaniem cen transferowych. BDO nie widzi także oczywistych powodów, dla których Stomil sprzedał Michelinowi w 1999 r. za 250 tys. franków szwajcarskich prawa do używania znaków towarowych Kormoran i Stomil-Steel, zwłaszcza w obliczu dwukrotnego wzrostu sprzedaży produktów z tymi markami w badanych latach.
Także w kwestii udzielania przez giełdową spółkę kredytu kupieckiego raport przychyla się do zarzutów koalicji akcjonariuszy mniejszościowych, stwierdzając, że warunki płatności dla grupy Michelin były korzystniejsze niż dla pozostałych odbiorców. Natomiast cykl wydłużenia inkasa należności z 25 do 82 dni wynika najprawdopodobniej ze wzrostu sprzedaży do francuskiego koncernu. BDO stwierdza, że w trakcie badania nie miał bezpośredniego dostępu do urządzeń księgowych, a dostęp do niektórych dokumentów był ograniczony.
Z wnioskami zawartymi w raporcie rewidenta nie zgadza się zarząd Stomilu, choć przyznaje, że sam raport nie stoi w sprzeczności z raportem Arthura Andersena (potwierdzonym przez PricewaterhouseCoopers i KPMG). Według zarządu, istnieją poważne rozbieżności pomiędzy treścią raportu a wnioskami BDO, które wydają się być stronnicze i pozbawione podstaw. Dlatego też raport nie może być uznany za gruntowną, sprawiedliwą i uczciwą analizę zagadnień, których miał dotyczyć.
Także analitycy nie oceniają raportu jednoznacznie. - Stwierdzenia audytora ad hoc są dość nieprecyzyjne. Moim zdaniem, powinny być bardziej wyraziste i jasne, a raport napisany jest językiem prawniczym. Jednak o jego jakości zadecyduje najprawdopodobniej dopiero sąd, bowiem badanie będzie podstawą dla akcjonariuszy mniejszościowych do złożenia pozwów związanych z działaniem na szkodę spółki - powiedział PARKIETOWI Grzegorz Lityński, analityk DM BZ WBK. Zgodnie z zapowiedzią przedstawicieli koalicji, będzie się ona domagała na drodze sądowej odszkodowań od zarządu Stomilu i Michelina za stosowanie nielegalnych praktyk, które doprowadziły od poniesienia przez olsztyńską firmę strat.
Na razie akcjonariusze mniejszościowi planują zwołać NWZA (najprawdopodobniej w styczniu 2002 r.) w celu podjęcia uchwał o pociągnięciu do odpowiedzialności władz Stomilu i Michelina.