Przeciwko CSFB oraz 40 innym instytucjom finansowym z Wall Street zostało już złożonych ok. 1000 pozwów sądowych w sprawie niejasnych operacji przy okazji organizacji debiutów spółek. Porozumienie z władzami nadzorującymi rynek prawdopodobnie pozwoli bankowi uniknąć procesów.
Credit Suisse First Boston, amerykańska komisja papierów wartościowych (SEC) oraz stowarzyszenie maklerów (NASD) wspólnie pracują nad określeniem szczegółów zarzutów wytaczanych przeciw koordynatorom pierwotnych emisji sprzedaży akcji. Bank liczy, że porozumiewając się z władzami nadzorującymi amerykański rynek kapitałowy i płacąc karę w wysokości 100 mln USD, uniknie procesów sądowych. - Nie wiadomo jednak, jak na taką ugodę zareagują inwestorzy składający w sądzie pozwy - podkreśla, cytowany przez Bloomberga, Michael Preiss z Commercial Economics w Hongkongu, który zaznacza już, że na całej tej sprawie bardzo ucierpi renoma CSFB.
Wśród zarzutów stawianych w pozwach przez inwestorów znajduje się m.in. oskarżenie, iż CSFB przechwycił część zysków emitentów z IPO oraz naruszył zasady rachunkowości. Dotyczy to przede wszystkim debiutów spółek high-tech, w czasie trwania tzw. gorączki internetowej. SEC od półtora roku bada też, czy bank przekazywał akcje debiutujących spółek swoim klientom, w zamian oferując im zaniżone prowizje od innych operacji, tak by zapewnić nowym spółkom udany start giełdowy.
Jak donosi Bloomberg, przypadek nielegalnego działania CS First Boston jest obecnie najbardziej spektakularny, ale śledztwem objętych jest również ok. 40 innych potentatów bankowości inwestycyjnej z Wall Street, wśród których znajdują się m.in. Goldman Sachs, J.P. Morgan Chase i Morgan Stanley Dean Witter.