Większość analityków uważa, iż listopadowa inflacja będzie niższa od zanotowanej na koniec października, która wyniosła 4%. Analitycy ING BSK liczą, iż wyniesie ona 3,8%, a Banku Handlowego - 3,8-3,9%. Nieco bardziej ostrożni są analitycy Pekao SA, którzy spodziewają się inflacji bliskiej październikowej, na poziomie 3,9-4,0%. Najbardziej optymistyczne jest Ministerstwo Finansów, które oczekuje spadku wskaźnika wzrostu cen do 3,6%. Jednak większość ekonomistów wątpi, aby RPP zdecydowała się na redukcję stóp procentowych.
- Jeśli inflacja spadnie poniżej 3,8%, to wtedy znacznie wzrosną szanse i nadzieje na obniżkę stóp w styczniu - powiedziała Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego.
- RPP nie obniży stóp, bo jesteśmy tuż po dwóch dużych redukcjach - stwierdziła Iwona Pugacewicz-Kowalska, ekonomistka Pekao SA. - Poza tym, na początku roku pojawi się presja inflacyjna, spowodowana m.in. podwyżkami podatków pośrednich. Sądzimy, że na koniec I kwartału inflacja może wzrosnąć do ok. 5%.
Poza tym, na co zwraca uwagę Maciej Reluga, ekonomista ING BSK, Rada nie będzie miała jeszcze wszystkich danych, na podstawie których dokonuje decyzji o zmianie stóp.
Tymczasem obniżki żądają politycy. Premier Leszek Miller liczy, że stopy spadną jeszcze o 150 pkt. bazowych w tym roku. Z kolei wicepremierowi Jarosławowi Kalinowskiemu zależy na znacznym osłabieniu złotego, tak aby dolar kosztował nie ok. 4 zł, jak to jest obecnie, ale blisko 5 zł. Jednak taka deprecjacja też wymagałaby redukcji stóp, i to znacznie większej od tej, której żąda premier. Obaj ostrzegają, iż brak zmian w polityce pieniężnej spowoduje interwencję Sejmu i skończy się to zmianą ustawy o NBP. Propozycje zmian są różne - dotyczą zmniejszenia bądź powiększenia liczby członków RPP, odebrania jej prawa do ustalania celu inflacyjnego i przekazanie tej kompetencji rządowi, wreszcie nałożenia na Radę konieczności dbania o wzrost gospodarczy i bezrobocie. Bardziej ugodową postawę wobec RPP przyjął wicepremier i minister finansów Marek Belka. Oczekuje on redukcji w I kwartale przyszłego roku, a mogłoby umożliwić ją zakończenie prac w Sejmie nad ustawami okołobudżetowymi.