Tylko dwa razy - pod koniec października br. - akcje Lety były tańsze - kosztowały 25 groszy na zamknięciu i 22 gr w trakcie sesji. W piątek poziom zamknięcia był o 1 gr wyższy, najniższy kurs w takcie sesji wyniósł 23 grosze. Wolumen obrotu wciąż jest spory, więc mimo bardzo niepewnej przyszłości firmy znajdują się chętni do inwestowania w nią.
Za tydzień odbędzie się rozprawa przed sądem w sprawie upadłości Lety. Jeśli sąd ogłosi upadłość, pożegnamy się z kolejną giełdową firmą. Firmą, która jeszcze pod koniec ubiegłego roku miała bardzo ambitne plany inwestycyjne, operowała w wielu branżach i była wyceniana ponaddziesięciokrotnie wyżej niż obecnie. Rozwój mieli sfinansować inwestorzy - spółka zorganizowała publiczną emisję, ale zakończyła się ona kompletną klapą. Od tego momentu zaczęły się poważne problemy Lety.
W połowie listopada br. jej akcjonariusze zdecydowali o dalszym istnieniu spółki. Kilkakrotnie w ostatnim czasie zmieniał się skład jej zarządu. Brakuje jednak informacji o jakichkolwiek efektach tych przetasowań, choć przedstawiciele menedżmentu sygnalizowali, że prowadzą rozmowy z wierzycielami na temat uratowania przedsiębiorstwa. Akcjonariusze nie uchylili decyzji o emisji nowych akcji, co dawało zarządowi pole manewru podczas rozmów.
Spółka po trzech kwartałach br. notowała 8,26 mln zł przychodów ze sprzedaży i 6,3 mln zł straty netto. W analogicznym okresie ubiegłego roku przy wyższych o około 3 mln zł przychodach firma notowała zysk netto w kwocie 0,5 mln zł. Jej zobowiązania na koniec września br. wynosiły prawie 34 mln zł.