Taka ewentualność jest tym bardziej prawdopodobna, że słabną największe rynki w Europie, choć wydaje się, że do chwili rozpoczęcia notowań w USA utrzymają dość solidne zwyżki. DAX i CAC zyskują po ponad 1,5%, o około 1% rośnie FTSE. Kontrakty na Nasdaq prawie nie zmieniają wartości, co pozostawia otwartą kwestię dzisiejszego przebiegu sesji na rynku technologicznym.

Mówiąc o wpływie notowań na amerykańskich giełdach na to, co może dziać się u nas, warto zwrócić uwagę na jedną kwestię. Ostatnia słabość naszego parkietu mogła wynikać z obaw o to, że trend wzrostowy w USA dobiega końca, co grozi drastyczniejszą i trwalszą przeceną. Złamanie linii trendu przez Nasdaq dało ewidentny sygnał, że zaczyna się tam źle dziać, ale to paradoksalnie może w krótkim terminie zmniejszyć oddziaływanie ewentualnych spadków w Ameryce na naszą giełdę, bo jest to po części już w cenach akcji.

Są to jednak rozważania dotyczące krótkiego horyzontu czasu i nie mogą być traktowane jako pozytywny sygnał. Słabość naszego rynku jest teraz wyraźna i dzisiejsza sesja nie wskazuje na to, by miało się to w najbliższym czasie zmienić. W dłuższym okresie dalsze pogorszenie koniunktury giełdowej w USA niewątpliwie napędzać będzie spadki naszego parkietu.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu