Strona podażowa na dobre przejęła inicjatywę na parkiecie spółek o największej kapitalizacji. Pierwsza sesja w tym tygodniu po niepodlegającej wątpliwości dominacji niedźwiedzi w ubiegłym tygodniu wypadła na korzyść strony popytowej. Niestety, wczorajsza 8-pkt. zwyżka nie wprowadza korekt w sytuacji WIG20. Poniedziałkowe zamknięcie znalazło się poniżej najbliższej linii oporu na wysokości 1190 pkt. Oznacza to, że wczorajsza aktywność byków była jedynie tymczasową przerwą w trendzie spadkowym. Indeks zdaje się zmierzać ku poprzedniemu dnu lokalnemu z przełomu września i października. Taki obraz nie zachęca do akumulowania akcji blue chips. Rajd św. Mikołaja odszedł w zapomnienie, kończąc się przedwcześnie w połowie listopada. Pod poważnym znakiem zapytania stoją wzrosty wywołane tzw. efektem stycznia.
Giełdowe lokomotywy nie szczędzą w ostatnim czasie przygnębiających wieści swoim akcjonariuszom. Prym w tej mierze wiodą, oczywiście, telekomy. Zagrożone bankructwem Netia i Elektrim oraz TP SA borykająca się z oporem związków zawodowych, zaniepokojonych planami redukcji zatrudnienia, tworzą krajobraz rozczarowujący inwestorów. Rozpoczął się sezon wymiany członków gremiów nadzorczych i zarządczych w spółkach z udziałem Skarbu Państwa . Nie sprzyja to stabilności realizacji obranych strategii. Owocuje jednocześnie zmianą strategii, co stanowi dodatkowy element, którego wcześniej inwestorzy nie mogli w pełni uwzględniać w swoich decyzjach. Plany ograniczenia niezależności NBP oraz wypowiedzi niektórych polityków, oczekujących deprecjacji złotego do 5 zł, również nie służą poprawie nastroju na giełdzie.