Reklama

Brokerzy na krawędzi

Dramatycznie złe wyniki branży brokerskiej po trzech kwartałach br. nie pozostawiają złudzeń - w przyszłym roku nasilą się procesy konsolidacyjne. Najprawdopodobniej będziemy także świadkami kolejnych upadłości niebankowych biur maklerskich.

Publikacja: 20.12.2001 07:46

Blisko 8 mln zł straty brutto (jest to saldo łącznych zysków i strat brutto) poniosły domy i biura maklerskie po trzech kwartałach br. - wynika z danych opublikowanych przez GUS. Przed rokiem rentowność obrotu brutto dla ogółu przedsiębiorstw maklerskich sięgała 9,1%, teraz jest ona ujemna (-0,4%).

Z taką zapaścią domy maklerskie nie miały jeszcze do czynienia. Konkurencji nie wytrzymało już pięć mniejszych firm. W równie trudnej sytuacji znajdują się zespoły asset management, czego dowodzi m.in. decyzja o zaprzestaniu działalności przez polski oddział ABN Amro AM. Tego typu kroki podjął już wcześniej DM BOŚ, DM AmerBrokers oraz Raiffeisen Capital & Investment.

- Mamy do czynienia zarówno z niskim popytem, jak i brakiem podaży akcji ze strony nowych, atrakcyjnych firm, które chciałyby pozyskać na rynku kapitał. W tych okolicznościach kluczowe dla przetrwania jest generowanie przynajmniej dodatnich przepływów pieniężnych. W naszym przypadku jestem o to spokojny, dość wysoki udział w rynku terminowym oraz silna pozycja w usługach corporate finance jest dobrym zabezpieczeniem - powiedział PARKIETOWI Jacek Jaszczołt, prezes zarządu DM AmerBrokers.

Jego zdaniem, to właśnie ścisła specjalizacja jest szansą na przetrwanie dla większej liczby podmiotów na rynku. W niedalekiej perspektywie powinna ona doprowadzić do wyłonienia najwyżej trzech dużych sieciowych domów maklerskich, obsługujących klientów detalicznych. Nieco więcej miejsca jest w segmencie internetowych usług brokerskich, które nie wymagają ponoszenia wysokich kosztów utrzymania punktów obsługi klientów oraz w zakresie świadczenia usług corporate finance i konsultingu. Przykładem wycofywania się z podstawowych usług brokerskich jest ostatnia transakcja przeprowadzona pomiędzy BM BMT i BM BISE.

- Spektakularne likwidacje biur maklerskich, które przeprowadzono nie dbając właściwie o zabezpieczenie interesów klientów tych instytucji, podważyły zaufanie do mniejszych pośredników. W naszym przypadku nie obserwowaliśmy ich odpływu, ale coraz trudniej było z pozyskiwaniem nowych klientów. Nie widząc perspektyw rozwoju w tym obszarze zdecydowaliśmy się zatem sprzedać brokerską część firmy i skupić tylko na usługach corporate finance - stwierdził Rafał Walkiewicz, prezes zarządu BM BMT.

Reklama
Reklama

Przy tak niewielkiej marży, jaką mogą osiągać brokerzy (na rynku terminowym około 1 mln USD miesięcznie), zbyt wiele instytucji próbuje obecnie uczestniczyć w jej podziale. - Sądzę, że rentowność może utrzymać najwyżej 10-15 bankowych biur, które będą korzystać ze wsparcia silnych właścicieli - dodał Rafał Walkiewicz. W gronie podmiotów, które mogą mieć wkrótce problemy z utrzymaniem się na rynku, wskazuje się nieoficjalnie najczęściej poznański Profit4U, czy też krakowski KDM.

- My już wcześniej przewidywaliśmy załamanie koniunktury w bieżącym roku i dlatego przeprowadzaliśmy restrukturyzację. Teraz przyglądamy się sytuacji na rynku i nie wykluczamy, że będziemy próbowali stworzyć czy też przyłączyć się do jakiegoś aliansu - powiedział PARKIETOWI Paweł Zawadzki, prezes zarządu Profit4U.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama