Projekt zmiany ustawy o NBP to odpowiedź polityków na to, że Rada Polityki Pieniężnej na swoim ostatnim posiedzeniu w tym roku nie zmieniła stóp procentowych. Domagali się tego przedstawiciele ugrupowań rządzących, czyli PSL, UP i SLD. Wczoraj te dwie pierwsze partie uzgodniły kształt nowelizacji.
I tak RPP po przyjęciu zmian w ustawie o NBP, która precyzuje jej funkcje i liczebność, będzie liczyła 15 osób. Upadł pomysł rozszerzenia jej składu do 21 członków. Obecnie Rada liczy 9 członków, powoływanych - po trzech - przez Sejm, Senat i prezydenta. W jej skład, jako przewodniczący, wchodzi także prezes NBP.
RPP będzie nadal dbać o wartość polskiego pieniądza. Ale będzie to jej podstawowy - a nie, jak to jest obecnie, jedyny - cel. Rada będzie bowiem musiała także wspierać rozwój działalności gospodarczej oraz walkę z bezrobociem.
Z projektu wykreślona została propozycja, aby członkowie Rady za udział w posiedzeniu pobierali wynagrodzenie w wysokości równej średniej płacy krajowej. Oznacza to, iż będą oni nadal otrzymywać z NBP pensje w wysokości równej płacy wiceprezesa banku centralnego.
Nie wiadomo, jakie stanowisko zajmie w tej sprawie SLD, którego klub parlamentarny obradował w piątek. Po świętach projektem zmian ma się zająć rząd. - Ocenimy stan gospodarki po ostatnich doniesieniach GUS, zapoznamy się z argumentacją RPP i podejmiemy decyzję - powiedział premier Leszek Miller.