W końcu sesji piątkowej za baryłkę ropy na międzynarodowej giełdzie petrochemicznej w Londynie płacono prawie 19,5 USD, a więc o 5,5% więcej niż tydzień wcześniej. Ta systematyczna zwyżka cen wiązała się przede wszystkim z nadziejami, że podczas zaplanowanego na 28 grudnia szczytu OPEC w Kairze organizacja ta ostatecznie podejmie decyzję o zapowiadanej redukcji wydobycia ropy od początku 2002 r. o 1,5 mln baryłek dziennie. Podstawy do takiej decyzji stworzyli wszyscy czołowi eksporterzy ropy spoza OPEC, którzy zgodzili się na warunki stawiane przez tę organizację i również ograniczą dostawy surowca na światowe rynki. - Wydaje się, że podjęcie decyzji w nadchodzącym tygodniu to już tylko formalność. W interesie wszystkich eksporterów ropy jest, by jej ceny nie spadały dalej - powiedział Bloombergowi Phill Flynn, makler specjalizujący się w rynku energetycznym z biura Alaron Trading Corp. w Chicago.
Ważnym czynnikiem, który także przyczynił się w mijającym tygodniu do zwyżki cen ropy, była informacja, iż zapasy ropy i produktów ropopochodnych na największym światowym rynku, w USA, spadły w grudniu do najniższego poziomu od marca br. Rezerwy ropy obniżyły się w USA w tygodniu kończącym się 16 grudnia o 2% (3 mln baryłek). Ma to związek z zapowiadaną przez meteorologów ostrą zimą.
Prawie nie zmieniły się natomiast w mijającym tygodniu ceny miedzi. Na londyńskiej giełdzie metali tona tego surowca w kontraktach trzymiesięcznych kosztowała w piątek nieco ponad 1470 USD, a więc tyle samo, ile tydzień wcześniej. Nie oznacza to jednak, że na rynku nie dochodziło do sporych wahań. Od poniedziałku do czwartku miedź drożała, co tłumaczono korektą po silnych spadkach w poprzednim tygodniu. W piątek jednak miała miejsce wyraźna przecena. Pojawiła się bowiem informacja o wzroście zapasów tego surowca w magazynach w Hamburgu, Liverpoolu i Baltimore.
Także nieznacznie zmieniły się w mijającym tygodniu ceny złota. W piątek uncja tego kruszcu kosztowała w Londynie 278,65 USD, a więc zaledwie o 0,1% więcej niż tydzień wcześniej. - Wiele wskazywałoby na to, że ceny złota powinny rosnąć. Słabszy dolar i obniżki stóp procentowych przemawiają za tym - powiedział Reuterowi jeden z londyńskich dealerów. Okazuje się jednak, że w okresie przedświątecznym znacznie zostały ograniczone obroty i w tych okolicznościach trudno będzie, by ceny powróciły powyżej granicy 280 USD za uncję.