Dzisiaj NBP poda dane o deficycie na rachunku obrotów bieżących w listopadzie. To, jak duży on będzie, zależy w znacznym stopniu od tego, ile Polacy wydali na świąteczne zakupy. W poprzednich latach w miesiącach przedświątecznych znacznie rósł import, który miał zaspokoić większy popyt.

Część analityków uważa, że w tym roku było podobnie i oczekuje deficytu na poziomie większym niż w październiku, gdy przekroczył on 670 mln USD. Np. analitycy ING BSK spodziewają się, iż deficyt sięgnie 730 mln USD. Mniej pesymistyczni są ekonomiści z Banku Handlowego, którzy oczekują deficytu w wysokości ok. 500 mln USD. Z kolei inni uważają, iż spadek popytu krajowego i wzrost bezrobocia spowodowały, iż wiele rodzin zdecydowało się na bardziej oszczędne święta i firmy, przewidując to, nie zwiększyły zbyt mocno importu. Najbardziej optymistyczne prognozy mówią o deficycie w listopadzie poniżej 400 mln USD.

Zwykle niski deficyt wzmacniał złotego, a wysoki wpływał na jego osłabienie. Teraz jednak analitycy nie spodziewają się większych zmian na rynku złotego. - Myślę, że nie można się spodziewać zbyt wielkich wahań kursu w ostatnich dniach roboczych roku - powiedział Mateusz Szczurek, analityk ING BSK. - Mało kto będzie chciał otwierać w tym czasie jakąś pozycję.

Na dodatek, za spokojem na rynku walutowym przemawia fakt, iż deficyt na rachunku obrotów bieżących liczony w okresie dwunastu miesięcy pozostanie stosunkowo niski nawet przy wysokim wyniku w listopadzie. Wg szacunków Banku Handlowego, po listopadzie deficyt będzie sięgał ok. 4,2% PKB, czyli nie zmieni się w stosunku do października.