Zanim przejdziemy do prognoz na 2002 rok rozprawmy się z tegorocznymi, sporządzonymi przez wspomniane ośrodki. Najtrafniej przewidzieli kondycję gospodarki światowej w 2001 roku analitycy MSDW. Pod koniec 2000 roku, kiedy twierdzili, że gospodarka światowa wkracza w fazę recesji, pierwszej od dziesięciu lat, mało kto dawał wiarę tym przepowiedniom. MSDW był wówczas w opozycji do większości (w tym ML i MFW), która sądziła, że słowa "recesja" nie należy brać serio pod uwagę, a pojawiające się wówczas objawy spowolnienia wzrostu gospodarczego uznawała jedynie za tymczasowe. Większość wierzyła, że nowoczesne technologie, apetyt konsumentów i agresywne poluźnienie polityki pieniężnej spowodują ożywienie w gospodarce światowej. Drugie półrocze 2001 roku miało być czasem, kiedy do gospodarki powróci koniunktura. Rzeczywistość wystawiła takie prognozy na poważną próbę i ponownie dowiodła, że większość nie ma racji.
Tym razem niemal wszystkie ośrodki analityczne są już o wiele bardziej powściągliwe w ferowaniu ocen dotyczących koniunktury. Rok 2002 ma być jeszcze słabszy pod względem dynamiki realnego PKB niż 2001. Jednocześnie ma to być rok, w którym gospodarka światowa osiągnie dno koniunkturalne. Stany Zjednoczone zainicjowały trend wkraczania najważniejszych gospodarek w fazę recesji. Analitycy oczekują, że kraj ten także jako pierwszy wejdzie w fazę wzrostu PKB w drugim półroczu 2002. Po nim dołączą pozostałe państwa i regiony, poza Japonią.
Projekcje poprawy koniunktury na świecie, a zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, są oparte na kilku zasadniczych przesłankach. Po pierwsze cykl poluźniania polityki monetarnej będzie w dalszym ciągu trwał. Modelowym przykładem agresywnego podejścia do obniżania stóp procentowych, skutkującego zmniejszeniem kosztu kredytu i zachęcającego do konsumpcji są oczywiście Stany Zjednoczone. Interesujące wskazówki daje model prognostyczny FRB/US, wykorzystywany przez Fed do szacowania PKB. Wskazuje on mianowicie, że cięcie oprocentowania funduszy federalnych o 500 pkt. bazowych dodaje do zmiany PKB 3 pkt. proc. w roku następnym i 8,5 pkt. proc. w ciągu dwóch lat. Od stycznia 2001 roku, kiedy FOMC zmienił swoje nastawienie i rozpoczął cykl poluźniania polityki pieniężnej, stopa oprocentowania funduszy federalnych spadła o 475 pkt. bazowych. Szacunki analityków oraz rynkowe stopy oprocentowania długu wskazują, że w perspektywie kilku miesięcy należy spodziewać się kontynuacji tego cyklu.
Agresywna polityka pieniężna za oceanem nie stanowi jedynego filaru, dzięki któremu największa gospodarka na świecie ma szansę najszybciej stanąć na nogi. Istotnym źródłem pieniądza jest również polityka fiskalna. Według obliczeń MFW w latach podatkowych 2002-2004, gospodarstwa domowe i, w mniejszym stopniu, przedsiębiorstwa, zostaną zasilone kwotą 375 mld USD, co odpowiada nieco ponad 1% PKB amerykańskiego rocznie. Do tego należy dodać pakiet nadzwyczajnych wydatków rządowych, uruchomiony po ataku 11 września (około 63 mld USD, głównie dla przemysłu obronnego oraz na usuwanie skutków zamachu). To nie koniec zasobów, które mają szansę zasilić gospodarkę, ponieważ z inicjatywy administracji republikańskiej i Kongresu w najbliższych trzech latach może popłynąć 125 mld USD.Sytuacja na rynkach surowcowych wydaje się ustabilizowana. Gospodarce światowej nie grozi szok naftowy porównywalny z tymi, który nastąpił wskutek sankcji OPEC po wojnie Jom Kippur w 1973 roku. Recesja obniża apetyt przedsiębiorstw na ropę naftową. Niechęć konsumentów do komunikacji lotniczej (największego branżowo odbiorcy tego nośnika energetycznego) tylko pogłębi spadek popytu na ropę. Najsilniej uzależniona od ropy Azja również nie wykazuje objawów wzmożonego zapotrzebowania na ten surowiec, ponieważ eksport wyrobów IT od dłuższego czasu kuleje. Firmy skupiają się zatem na gorączkowej wyprzedaży błyskawicznie starzejących się wskutek postępu technologicznego zapasów, wykorzystując przy tym na niskim poziomie istniejące moce wytwórcze. Najważniejsze gospodarki na świecie dysponują największymi zapasami ropy naftowej. Międzynarodowa Organizacja Energetyczna poinformowała, że państwa OECD posiadają największe od pięciu lat zapasy strategiczne ropy. 13 listopada prezydent Bush zarządził zwiększenie amerykańskiej rezerwy (SPR) z 545 mln baryłek obecnie do 700 mln baryłek. Nie spowoduje to jednak zakupów na rynkach surowcowych i zwyżki cen ropy, ponieważ zabezpiecza przed tym specjalny mechanizm. Otóż przedsiębiorstwa wydobywające ropę naftową na terenie Stanów Zjednoczonych będą przekazywać na rezerwy część swojej produkcji, która będzie zaliczana w poczet opłat licencyjnych. Nie będzie zachodziła zatem potrzeba wypływu gotówki w kierunku wolnego rynku i nie będzie to miało wpływu na ceny ropy na świecie.
Recesja generalnie sprzyja uspokojeniu relacji popytowo-podażowych i pozwala utrzymywać ceny surowców w ryzach. Presja popytowa pojawi się zatem dopiero w drugim półroczu, kiedy sektor przedsiębiorstw będzie realizował więcej zamówień niż w ostatnich kwartałach. Mimo to, według szacunków analityków ML, okaże się ona zbyt słaba, aby wynieść ceny podstawowych grup surowców powyżej poziomu z 2001 roku. Wyjątkiem od tej reguły ma być aluminium, na które wzrośnie zapotrzebowanie wskutek odnawiania cyklu inwestycyjnego przez producentów azjatyckich, oraz złoto, którego cena wzrośnie wskutek ograniczania produkcji przez kopalnie.
Kraje Eurolandu nie odczuwają tak znacząco recesji jak gospodarka amerykańska. Najbliższy rok okaże się jednak gorszy niż 2001, ale wzrost gospodarczy tego regionu powinien okazać się wyższy niż w przypadku Stanów Zjednoczonych. Załamanie zaufania gospodarstw domowych wskutek zamachu na WTC nie dotknęło tak silnie Europy. Spółki europejskie znajdują się o krok za amerykańskimi w nasyceniu technologiami IT, dlatego nakłady na nie będą stanowić jeden z głównych motorów ożywienia. Przekłucie bańki na rynku aktywów finansowych, w tym rynku akcji, nie było tak bolesne na giełdach europejskich i nie doprowadziło do uszczuplenia majątku oraz dochodów gospodarstw domowych i firm w taki stopniu, jak w Ameryce. Najgorzej ma sobie radzić gospodarka niemiecka, ulubieńcem analityków zaś jest Wielka Brytania.