Produkcja fabryk, kopalni i zakładów użyteczności publicznej była w grudniu tylko trochę mniejsza, po spadku w listopadzie o 0,4%.
W ciągu minionych 14 miesięcy produkcja przemysłowa w USA spadła już o 6,6% i zdaniem analityków ta tendencja wydaje się kończyć z tej prostej przyczyny, że zapasy znalazły się już poniżej poziomu potrzebnego do zaspokojenia bieżącego popytu. Na przykład Corning Inc. zapowiedział ponowne otwarcie w tym miesiącu dwóch fabryk w USA, by uzupełnić stan magazynów, a General Motors planuje zwiększenie produkcji w pierwszym kwartale, gdyż rekordowa sprzedaż samochodów pod koniec ub. r. sprawiła, że jest ich teraz za mało w salonach dealerów. - Zapasy prawie się już kończą i wchodzimy w tę fazę, w której firmy muszą zwiększyć produkcję, by mieć cokolwiek na półkach - powiedział agencji Bloomberga Kenneth Mayland, prezes ClearView Economics LLC z Pepper Pike w stanie Ohio. Spodziewał się on wzrostu grudniowej produkcji w USA o 0,2%.
Z opublikowanego wczoraj raportu Departamentu Handlu wynika, że zapasy amerykańskiej gospodarki w grudniu zmniejszyły się o 0,1%, co było już 10-miesięcznym spadkiem z rzędu. W listopadzie wyniósł on 1,6%, bo w ten sposób firmy produkcyjne dostosowywały się do słabnącego popytu.
Również wczoraj Departament Pracy poinformował, że ceny konsumpcyjne w grudniu nie wzrosły, i to już trzeci miesiąc z rzędu, co było wynikiem przede wszystkim niższych kosztów energii i jeszcze jednym potwierdzeniem, że słaba gospodarka trzyma recesję w ryzach. W grudniu indeks cen konsumpcyjnych spadł o 0,2%, podczas gdy analitycy spodziewali się, że nie ulegnie zmianie, podobnie jak w listopadzie. W październiku ten bardzo uważnie obserwowany wskaźnik inflacji spadł o 0,3%. Bez uwzględnienia najbardziej zmiennych cen żywności i energii, indeks ten w grudniu zwiększył się o 0,1%, co było najmniejszym wzrostem od maja, podczas gdy w listopadzie wyniósł on 0,4%.
Zdaniem ekonomistów, produkcja przemysłowa, generująca ok. 16% produktu krajowego brutto USA, znajdzie się wśród pierwszych gałęzi gospodarki, które wyjdą z recesji rozpoczętej w marcu ub.r. Szef Fed Alan Greenspan ostrzegł jednak w piątkowym przemówieniu, że wzrost produkcji może być krótkotrwały, jeśli jednocześnie nie zwiększy się popyt.