Spadek indeksu w granicach 0,5% niczego nie zmienia w obrazie rynku zwłaszcza, że aktywność inwestorów tylko w pierwszej godzinie sesji była duża. Potem zwyciężyło racjonalne podejście do rynku, gdzie sytuacja na europejskich giełdach, ani skala spadku u nas nie dawała powodów do wyzbywania się akcji. Dlatego nie zanosi się na to, by do końca sesji coś się zmieniło w układzie sił na rynku, a oczekiwanie na odbicie na Nasdaq może jedynie pomóc w odrabianiu strat.
Z mniejszych spółek na uwagę dziś zasługuje Wilbo, którego kurs jest najwyższy od lipca 1998 r. To oznacza zmianę długoterminowego trendu na wzrostowy w wyniku opuszczenia górą konsolidacji notowań, trwającej przez ostatnie trzy lata. Trzeba przyznać, ze takie zachowanie robi wrażenie, bo w zasadzie teraz spółka nie ma przed sobą już ważniejszych oporów. Jeśli spojrzeć na wykres tygodniowy to mamy tam potwierdzenie optymistycznych długoterminowo wniosków. Popularne wskaźniki ustanawiają nowe maksima, co potwierdza zachowanie kursu. W styczniu poprawiła się płynność waloru, choć nadal pozostaje ona nieregularna, co trzeba uwzględnić jako czynnik ryzyka. Trudno przewidzieć, czy nastąpi jakiś ruch powrotny do górnego ograniczenia konsolidacji, ale jeśli tak stałoby się to warto pomyśleć nad włączeniem tego papieru do portfela. Inwestorzy średnioterminowi nie mają powodów, by z taką decyzją zwlekać, a powinni jedynie zabezpieczyć się zleceniem obronnym w przypadku, gdyby wybicie okazało się fałszywe.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu