Zarząd huty informuje, że GZE - zdaniem huty bezprawnie - uzależnia podpisanie umowy przesyłowej od uregulowania przez hutę ubiegłorocznych zaległości, tj. ok. 17 mln zł. Z kolei przedstawiciele GZE deklarują gotowość do rozmów. O rozstrzygnięcie w tej sprawie huta poprosiła Urząd Regulacji Energetyki. "Podpisaliśmy bezterminowy kontrakt z PSE Electra, spółką zależną Polskich Sieci Energetycznych, na dostawy energii w ilości umożliwiającej hucie osiąganie pełnej mocy produkcyjnej" - powiedział w piątek PAP wiceprezes huty Krzysztof Mendecki. Przedstawiciele spółki postrzegają zawarte porozumienie jako "nową jakość w polskiej energetyce i krok naprzód w kierunku wolnego rynku energii". Nowy kontrakt przewiduje, że odchylenia od zakontraktowanej ilości energii rozliczane będą na rynku bilansującym. Jednak sam kontrakt na dostawy energii bez umowy dotyczącej jej przesyłu nie pozwala hucie na wznowienie produkcji. "To prawda, że dotychczas nie zawarliśmy umowy. Jesteśmy jednak gotowi do konstruktywnych rozmów w tej sprawie. Zaprosiliśmy przedstawicieli huty na poniedziałek, mamy nadzieję że w toku negocjacji sporne kwestie zostaną rozstrzygane" -powiedział PAP rzecznik GZE Łukasz Zimnoch. Według przedstawicieli huty zgodnie z prawem nie wolno uzależniać zawarcia nowej umowy od realizacji umów poprzednio zawartych. Huta deklaruje przedpłaty za przesył energii oraz płatności po cenach taryfowych, choć uważa je za zawyżone. Zarząd huty poinformował też, że co miesiąc wystawia GZE noty obciążeniowe na ponad 30 mln zł tytułem strat ponoszonych przez hutę w wyniku wstrzymywania dostaw energii. Według wiceprezesa Mendeckiego do momentu wznowienia produkcji trudno będzie precyzyjnie oszacować, jakie straty poniosła huta z powodu trwającego już 70 dni wyłączenia prądu. Huta utraciła cześć kontraktów eksportowych, zniszczyły się też niektóre urządzenia. Ponad 800-osobowa załoga jest na urlopach. Trwający od wielu miesięcy spór huty z GZE nasilił się w październiku ubiegłego roku, kiedy zarząd Huty Łaziska poinformował, że spółka przestaje płacić rachunki za przesyłanie energii, uznając - na podstawie wyliczeń niezależnych ekspertów- że tylko od lutego do września 2001 huta zapłaciła o 18 mln zł za dużo. Przedstawiciele huty uważają, że ceny przesyłu energii dla tak dużego odbiorcy, sąsiadującego z elektrownią, powinny być oparte na rzeczywistych kosztach przesyłu, a nie na taryfie. Z wyliczeń huty wynika, że dostarczenie do niej energii nie powinno kosztować więcej niż 9,5 zł za megawatogodzinę. Tymczasem huta płaciła 22 zł. GZE argumentuje z kolei, że to i tak znacząco mniej niż pozostali odbiorcy z tej grupy taryfowej. Argumentacji huty nie podzieliło GZE, które, gdy nie otrzymało pieniędzy, wstrzymało dostawy prądu. 12 października Urząd Regulacji Energetyki nakazał wznowienie dostaw do czasu rozstrzygnięcia sporu. 14 listopada uchylił tę decyzję uznając, że wstrzymanie dostaw nie było nieuzasadnione oraz że huta nie miała prawa samodzielnie ustalać cen przesyłu. Po tej decyzji URE - 15 listopada - GZE po raz kolejny odciął hucie prąd, do czasu otrzymania swoich należności. Huta przerwała produkcję. Złożyła też odwołanie i zażalenie od decyzji URE do Sądu Antymonopolowego w Warszawie. Zostały one oddalone. Huta Łaziska jest jedynym w Polsce producentem żelazostopów dla hut i odlewni. Ok. 90 proc. swojej produkcji eksportuje. W 2000 roku wartość eksportu wyniosła ok. 27 mln USD. Energia to ok. 67 proc. w kosztach produkcji huty. Zakład zużywa prawie 1 proc. krajowego zużycia prądu. GZE SA to największa spółka dystrybucji energii w kraju. Obsługuje ponad 1,1 mln klientów indywidualnych, około 1.200 odbiorców przemysłowych i ponad 80.000 małych i średnich firm. Udział GZE w polskim rynku dystrybucji energii wynosi 11 proc. W lutym 2001 spółka pozyskała inwestora strategicznego - szwedzką firmę Vattenfall - która posiada obecnie 31-procentowy pakiet akcji GZE. (PAP)