Uwaga Torricellego odnosiła się do stoczonej dwa lata temu batalii wielkiej piątki firm audytorskich z SEC. Na początku 2000 r. prezes A. Levitt dostrzegł potencjalny konflikt interesów w obszarze działalności największych firm obrachunkowych. Właśnie w tym okresie Arthur Andersen, Deloitte & Touche, Ernst & Young, KPMG oraz PricewaterhouseCoopers rozpoczęły pomnażanie osiąganych zysków przez oferowanie usług konsultingowych tym samym klientom, którym sprawdzano księgi.
Levitt miał obawy - w pełni uzasadnione, jak się okazało - że firmie sowicie wynagradzanej za świadczenie usług konsultacyjnych wobec danego przedsiębiorstwa będzie bardzo trudno sprawdzać jego księgi. Może dojść do konfliktu interesów, przymykania oczu na zabiegi księgowe o wątpliwej jakości prawnej. Levitt rozpoczął prace nad stworzeniem reguł uniemożliwiających audytorom świadczenie tego rodzaju "podwójnej usługi".
Kiedy wielka piątka audytorska dowiedziała się o planach Levitta, rozpoczęła kampanię lobbingową. Aż 46 członków Kongresu napisało listy do Levitta lub przekonywało go telefonicznie, by odstąpił od wprowadzania w życie propozycji wymierzonej w interesy firm audytorskich. Levitt został zmuszony do rezygnacji ze swoich zamiarów, a wkrótce później pożegnał się z piastowanym stanowiskiem. Zwycięstwo audytorów było niepodważalne.
Na porządku dziennym problem występowania konfliktu interesów w działalności audytorskiej piątki postawiło ponownie spektakularne bankructwo Enrona. Podczas badania przez Kongres i FBI sieci powiązań bankruta z Arthurem Andersenem, zarówno politycy jak i agenci federalni nabrali uzasadnionych podejrzeń, że powodem niedostrzeżenia przez audytora sztuczek księgowych umożliwiających gigantowi energetycznemu zawyżenie zysków o setki milionów dolarów - były przekazywane mu pieniądze za konsulting. A za świadczenie tego rodzaju usług Andersen otrzymał od Enrona 27 mln USD.
Nie ma żadnej pewności, że przypadek Enrona jest odosobniony, że podobnie jak Andersen nie zachowywały się wobec swoich klientów inne firmy audytorskie. Niedawna upadłość Global Crossing - w którą znowu zamieszany był Arthur Andersen - wydaje się dowodzić, że Enron może być wierzchołkiem góry lodowej, zdolnej staranować nie tylko wielką piątkę audytorów, pozostających, do niedawna, poza wszelkim podejrzeniem?