Ukształtowany w środę niewielki młot pozostał bez potwierdzenia, gdyż podczas wczorajszych notowań WIG stracił aż 1,4%. Indeks co prawda w dalszym ciągu pozostaje w okolicy wsparcia, jakie wyznacza połowa białej świecy z 9 stycznia br. (15 374 pkt.), jednak ukształtowane wczoraj doji stawia jego obronę pod znakiem zapytania. Zresztą nie należy oczekiwać zbyt wiele, gdyż wskaźniki nie sygnalizują zmian i pozostają w układzie niekorzystnym dla byków. Wystarczającym potwierdzeniem tej tezy jest zachowanie się wskaźnika Ultimate Oscillator, który po podejściu do złamanego ostatnio poziomu równowagi ponownie się od niego odbił w dół. Ponadto bardzo silnie zniżkuje poniżej poziomu równowagi wskaźnik impetu, Price ROC, a także CCI, który dotarł już nawet do poziomu wyprzedania. W tej sytuacji wydaje się, że korekta powinna przebiegać w dalszym ciągu bez większych zakłóceń ze strony byków, przynajmniej aż do momentu zepchnięcia indeksu w okolice następnego wsparcia, które znajduje się między poziomem 14 650 a poziomem 14 930 pkt. W tej strefie barierę popytową wyznaczają kolejno: SK-45 (14 936 pkt.), wzrostowa linia trendu (14 800 pkt.) oraz lokalny szczyt (14 655 pkt.). Do tych poziomów zostało nam więc w najgorszym przypadku ok. 4% i taki spadek powinien być wystarczający, by byki nabrały sił i ponownie były gotowe do zdobywania nowych szczytów.