W pierwszych transakcjach za USD płacono 4,235 zł, za euro 3,695 zł, odpowiadało to 8,3% powyżej starego parytetu. Od początku przeważył popyt i złoty powoli, ale systematycznie się umacniał. Około 16.00 byliśmy na 9,3%, dolar potaniał o 4,5 grosza, wspólna waluta o 4 grosze. Koniec dnia przyniósł nieznaczną korektę. Poziomy zamknięcia to 4,20 zł i 3,67 zł, czyli 9%.
Złoty kontynuował odrabianie wcześniejszych strat. Rynek USD/zł zatrzymał się na poziomie 4,19, który wydaje się ważny z technicznego punktu widzenia. Po danych o cenach żywności doszło do spadku - odebrano je bowiem jako zmniejszenie szans na szybką obniżkę stóp procentowych.
Jeśli poziom 4,19 zostanie obroniony, a na to się zanosi, to w nabliższym czasie polska waluta będzie się zapewne znowu osłabiać.
Dane o cenach żywności (wzrost o 1,1% w całym miesiącu) wskazują na to, że inflacja w styczniu nieco wzrosła. Zmiany nie są jednak prawdopodobnie duże. Pamiętajmy, że te elementy składowe, które bardziej związane są z popytem wewnętrznym, dały mniejszy impuls wzrostu niż w styczniu w zeszłym roku. Inna jest bowiem sytuacja w gospodarce. Dość prawdopodobne jest zatem, że w najbliższy piątek (15 lutego o 16.00) zobaczymy wskaźnik na poziomie 3,7% rok/rok. Jakiegoś znacznego wzrostu inflacji w najbliższych miesiącach nie należy raczej oczekiwać. Wydaje się, że ewentualna decyzja o kolejnej obniżce stóp procentowych jest teraz bardziej uzależniona od wskaźników pokazujących aktywność gospodarki, takich jak np. produkcja przemysłowa.
Rano za euro płacono 0,872 USD. Pierwsze trzy godziny notowań były bardzo stabilne. Dopiero około 12.00 prawie skokowo dotarliśmy do 0,8745. Lekka korekta i do końca dnia bez większych zmian. W ostatnich transakcjach za wspólną walutę płacono 0,8728 USD.