Nie nastrajają optymistycznie opublikowane przed kilkoma dniami wyniki finansowe za IV kwartał: zysk netto spadł aż o 64% (do 258 mln USD), a wpływy ze sprzedaży o 12% (do 8,48 mld USD). - Nie ukrywamy niczego poza bilansem - stwierdził Ebbers, przyznając, że jego działająca w 65 krajach firma jest zadłużona na 24,7 mld USD. Wiadomo, że sam również ma problemy. Piątkowy "Financial Times" twierdzi, że jego prywatny dług wynosi 375 mln USD. Każdemu, kto w 1999 r. zainwestował w akcje WorldCom 10 tys. USD, pozostało teraz nieco ponad 1 tys. USD.

Ebbers urodził się w kanadyjskim Edmonton, a pierwsze pieniądze zarobił, rozwożąc mleko. Dzięki stypendium dla utalentowanych koszykarzy ukończył stanowy college Mississippi. Po roku pracy w szkole podstawowej (uczył przyrody) doszedł do wniosku, że z nauczycielskiej pensji nie utrzyma rodziny i postanowił wziąć się za prawdziwy biznes. Na początek został zarządcą podupadłego motelu. Interesy szły na tyle dobrze, że udało mu się wykupić kilku konkurentów z okolicy. To także nie była jednak branża, w której można było zarobić duże pieniądze.

Wtedy właśnie zainteresował się telekomunikacją. W 1983 r. Ebbers założył z trzema kolegami firmę LDDS. Jej działalność polegała w dużym uproszczeniu na kupowaniu usług na połączenia długodystansowe od wielkich koncernów i oferowaniu ich na korzystnych warunkach drobnym klientom. - Wpadliśmy na ten pomysł podczas obiadu w restauracji, a pierwsze plany spisywaliśmy na gorąco na serwetkach - powiedział Ebbers w jednym z nielicznych wywiadów.

W 1995 r. LDDS przekształcono w WorldCom Inc., a już w trzy lata później firma Berniego Ebbersa zaszokowała świat ofertą przejęcia za 37 mld USD trzykrotnie większego od siebie koncernu MCI Communications, drugiego co do wielkości operatora dalekiego zasięgu w USA. I to nie było ostatnie słowo Ebbersa na telekomunikacyjnym rynku. Po serii blisko 60 mniejszych transakcji w październiku 1999 r. MCI WorldCom za rekordową wówczas kwotę 129 mld USD przejął lokalnego rywala - Sprint Corp.

Jak mu się to wszystko udawało? Pytany kiedyś o podstawy sukcesu, odpowiedział: - Początkowo było to chyba tylko szczęście, naprawdę bowiem niewiele wiedziałem wtedy o telekomunikacji. W każdym razie, kiedy zdecydowałem się w 1996 r. na kupno pierwszej firmy z tej branży, nie miałem pojęcia, jakie możliwości kryją się za pojęciem internet.