Tak, jak pisałem wcześniej, nie spodziewałem się, by byki łatwo odpuściły wsparcie na tym poziomie. Ma on bardzo duże znaczenie dla rynku, gdyż jego przełamanie ostatecznie przesądzi o jego wejściu w fazę korekty całej czteromiesięcznej zwyżki. Z dotychczasowego przebiegu sesji wydaje się, ze do jej końca będziemy pozostawać w niepewności, czy wsparcie zostanie utrzymane, czy też przełamane.
Obroty, jak na potencjalnie bardzo ważną sesję, utrzymują się raczej na niskim poziomie i wynoszą 100 mln zł. To nieco więcej, niż wczoraj o tej samej porze, więc teza, że podaż wraz ze spadającymi kursami maleje jest nieuprawniona. Trochę lepiej wygląda dziś szerokość spadającego rynku, gdzie czterem spółkom z WIG20 udaje się wzrosnąć, a trzem nie zmienić ceny. Nadal jednak zdecydowanie przeważają zniżki, a skalę spadku WIG20 ogranicza Pekao, które minimalnie rośnie, ale wciąż przy minimalnych obrotach.
Teraz WIG20 znajduje się na poziomie 1338 pkt., co oznacza, że od dzisiejszego minimum odrobił 7 pkt. Po przełamaniu przed południem opisywanego wsparcia przy 1339 pkt. można traktować to jako ruch powrotny w jego kierunku, po zakończeniu którego nastąpi dalsza część przeceny.
Odbiciu na naszym parkiecie towarzyszy poprawa koniunktury w Eurolandzie, co można wiązać z oczekiwaniem na dane o styczniowej inflacji w USA, która zostanie podana o 14.30. Te dane jednak nie mają szans stanowić punktu zwrotnego dla dzisiejszych notowań, gdyż pozostawiają znaczną swobodę interpretacji. Przy obecnych nastrojach na giełdach chyba najgorszym rozwiązaniem byłby spadek inflacji, który wskazywałby na to, że żadnego ożywienia w gospodarce nie ma.
Krzysztof Stępień