Notowania ze środy podtrzymują wątpliwości co do tego, kto aktualnie rządzi na rynku kontraktów na WIG20. Po poniedziałkowym zrywie i ucieczce grających na krótko, przez następne dwa dni byki nie wykazywały zbytniej inicjatywy. Nie można jednak przejść obojętnie wobec przełamania oporu w postaci dołków z 14 stycznia i 12 lutego, co jest sygnałem poprawy położenia byków. Nie udało się go do tej pory zanegować. Z drugiej strony wciąż nie doszło do przełamania bariery w strefie 1180-90 pkt., a poniedziałkowa zwyżka pozwoliła odrobić dopiero 38,2% miesięcznych spadków. W dodatku wtorkowa czarna świeca wzmacnia znaczenie oporu przy 1380 pkt.
Do tego dochodzą sygnały ze strony wskaźników, które jeszcze nie zachęcają do otwierania długich pozycji. RSI przebywa poniżej linii dwumiesięcznych spadków, MACD stoi przed testem swojej średniej.
Na to wszystko nakłada się zanegowanie przecięcia linii średnioterminowych wzrostów, zaczepionej do dołki z października i grudnia. W takiej sytuacji najlepszym rozwiązaniem wydaje się obserwacja z boku nadchodzących sesji lub operowanie niewielką liczbą pozycji w horyzoncie jednego czy dwóch dni. Silniejszy impuls może dać przebicie poziomów 1326 pkt. jako ostatniego minimum albo wspomnianych 1390 pkt.