Reklama

Głos z podziemia

Publikacja: 15.03.2002 08:32

Trzeba czegoś więcej niż tylko insynuacje, żeby analitycy bankowi przestali się wypowiadać na temat banku centralnego i stóp procentowych. Trzeba by, na przykład, uchwalić zakaz. Wtedy będziemy mówić, co myślimy, ukryci pod pseudonimami. I trzeba będzie uchwalić kolejny zakaz mówienia o banku i stopach inaczej niż większość parlamentarna. Kiedy taki stan idealny zostanie już osiągnięty, kiedy oficjalne stopy ostrzyżone zostaną do zera, kiedy w Radzie Polityki Pieniężnej, liczącej 35 członków, zasiądą przedstawiciele rolników, leśników, pielęgniarek, hutników oraz poseł Giertych z ramienia opozycji, wtedy my, analitycy pracujący dla prywatnych banków, przejdziemy do podziemia.

I tam dalej będziemy mówili o tym wszystkim, o czym wiedzą studenci pierwszego roku ekonomii.

Będziemy powtarzać, że bank centralny jest od stabilności pieniądza - rząd od polityki gospodarczej.

Będziemy powtarzać, że rozmywanie jasnego podziału kompetencji i odpowiedzialności kończy się zawsze fatalnie dla pieniądza i sfery realnej.

Będziemy powtarzać, że wspólną troską rządu i banku centralnego powinno być zwiększanie społecznej awersji do inflacji, bo bez tego mamy albo uporczywą inflację, powodującą nieefektywną alokację kapitału, podniesienie kosztów pracy przez mechanizmy indeksacyjne i trudności z racjonalizacją struktury wydatków budżetu, albo płacimy za dezinflację wysoką cenę w postaci dużo większej niż trzeba luki popytowej, bo wyższe są oczekiwania inflacyjne.

Reklama
Reklama

Będziemy powtarzać, że skala długookresowych korzyści z niskiej inflacji, których najbardziej namacalnym przejawem jest podniesienie poziomu potencjalnego PKB, zależy w głównej mierze od tego, by politycy wpływali na wzrost społecznej awersji wobec inflacji. Natomiast zmiany strukturalne w gospodarce pozwalają bezpiecznie, czyli bez generowania nierównowagi makroekonomicznej, zbliżyć obserwowany PKB do poziomu potencjalnego.

Będziemy powtarzać, że redukcja oficjalnych stóp procentowych wcale nie gwarantuje wzrostu inwestycji, za to za jej sprawą znacznie wzrasta prawdopodobieństwo spadku depozytów w systemie bankowym.

Będziemy powtarzać, dla wszystkich chcących myśleć, że banki komercyjne zarabiają nie na wysokich stopach procentowych i drogim złotym, ale na zmienności stóp i kursu, w związku z czym insynuowanie nam interesowności przy obronie prawa banku centralnego do samodzielnego stanowienia stóp jest szczytem ignorancji.

Będziemy powtarzać, że źle służą ojczyźnie ludzie podkopujący jeden z instytucjonalnych filarów liberalnej demokracji rynkowej, jaką jest niezależny bank centralny.

Będziemy powtarzać, że ci ludzie robią to z niewiedzy, powodowani krótkowzrocznością, która każe im niszczyć najpierw instytucje, a później ludzi inaczej niż oni myślących, tylko po to, by omamić wyborców.

Będziemy słyszalni nawet z podziemia. Nie przestaniemy objaśniać polityki gospodarczej w sposób merytoryczny. Będą nas słuchać inwestorzy i wolne media. Mogę o tym zapewnić pana premiera, wszystkich po kolei wicepremierów i parlamentarnych rzeczników uchwał i ustaw regulujących obiektywne prawa ekonomii, ignorujących wiedzę, doświadczenie i zdrowy rozsądek.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama