Pierwszy przetarg "dwudziestolatek" (symbol WS0922) odbędzie się 17 kwietnia. Na razie nie wiadomo, ile papierów zaoferuje resort finansów. Według Jacka Wiśniewskiego, analityka banku Pekao SA, ich rentowność powinna wynieść ok. 7,4%. To o 0,9 pkt. proc. mniej od średniej rentowności z ostatniego przetargu obligacji 10-letnich o stałym oprocentowaniu.
Będą to papiery skarbowe o najdłuższym terminie zapadalności w naszym regionie. 15-letnie obligacje wypuściły do tej pory Węgry i Czechy. Najdłuższe polskie obligacje to "dziesięciolatki".
- Jesteśmy trochę zaskoczeni tą decyzją. Inwestorzy, z którymi rozmawialiśmy na ten temat, m.in. OFE, woleliby, aby były to papiery 15-letnie, gdyż 20 lat do wykupu to dla nich trochę za długi okres - powiedział J. Wiśniewski. - Nie dziwi mnie decyzja Ministerstwa Finansów - stwierdził z kolei Marek Zuber, analityk BPH PBK. - Od dawna było wiadomo, że z punktu widzenia budżetu konieczne jest rozłożenie w czasie kosztów obsługi długu - dodał.
Według J. Wiśniewskiego, papierami 20-letnimi zainteresowani są przede wszystkim ubezpieczyciele, a w szczególności towarzystwa życiowe. - Po pierwsze, mają one długoterminowe zobowiązania, a poza tym ich portfele nie muszą być wyceniane w sposób rynkowy, tylko na podstawie nominału obligacji i narosłych odsetek. Dlatego nie muszą się przejmować wahaniami cen, które przy tak długich papierach mogą być stosunkowo duże - uważa J. Wiśniewski.
Z naszych informacji wynika, że papierami o tak długim okresie zapadalności zainteresowane jest przede wszystkim PZU. - Przy podejmowaniu decyzji o emisji 20-letnich obligacji braliśmy pod uwagę wszystkie czynniki, które są zapisane w strategii zarządzania długiem. Nie mogę powiedzieć, jaki wpływ na te decyzję miał każdy pojedynczy inwestor - powiedział PARKIETOWI Arkadiusz Kamiński, dyrektor Departamentu Długu Publicznego MF. - Wybór dwudziestolatek wcale nie oznacza, że do emisji papierów 15-letnich w ogóle nie dojdzie - dodał.