O ile ostatnia przed świętami sesja giełdowa wcale do najnudniejszych nie należała, a i aktywność graczy mierzona wartością obrotu nie była najmniejsza, o tyle pierwsze poświąteczne notowania upłynęły pod znakiem marazmu i wyczekiwania.

Od początku notowań indeks największych spółek przebywał na minusie, ostatecznie kończąc dzień półtoraprocentową zniżką. Z pewnością przyczyniły się do tego dwa czynniki - po pierwsze, wyraźny i bardzo systematyczny spadek notowań niemieckiego DAX od początku dnia, a po drugie, informacja o tym, że posiadacze obligacji Elektrimu nie zgadzają się na redukcję długu spółki wobec nich. Z indeksu WIG20 właśnie Elektrim stracił w czasie notowań najwięcej. Niewielka poprawa nastrojów nastąpiła około godziny 15.00, jednak trwała ona zaledwie 30 minut. Warto zauważyć, że na wtorkowej sesji mieliśmy do czynienia z rekordowo niską wartością obrotu. Utrudnia to jakąkolwiek interpretację wyników, a każdą prognozę obarcza wysokim prawdopodobieństwem błędu. W mojej ocenie, w takich okolicznościach, najbardziej realny jest obecnie dalszy, lekki trend spadkowy indeksu.

Zanik aktywności graczy nie zmienia jednak negatywnej technicznej wymowy ostatnich zmian indeksu WIG20. Spadek poniżej poziomu 1352 pkt., ale przede wszystkim przełamanie średnioterminowej wzrostowej linii trendu (już bez względu na sposób jej wykreślenia czy rodzaj skali wykresu), nakazuje przypuszczać, iż opadanie (przynajmniej powolne) rynku będzie kontynuowane. Prognozę taką potwierdza między innymi oscylator MACD, który przełamał dwie linie trendu rosnącego (6- i 9-miesięczną) i w tej chwili systematycznie oddala się od poziomu równowagi.

W razie próby wzrostu pierwszym oporem będzie wspomniany wcześniej poziom 1352 pkt. (w ostatnich dniach był on kilka razy lekko przełamywany zarówno od góry, jak i od dołu) oraz 1368 pkt., na której to wysokości znajduje się obecnie 2-miesięczna linia trendu spadkowego.