Sytuacja na amerykańskich rynkach akcji powoli zaczyna przypominać beczkę prochu. Brakuje tylko iskry zapalnej, która wywoła duże spadki, powodując tym samym powrót indeksów do trendu spadkowego.

Obniżane rekomendacje, początek sezonu sprawozdawczego, obawy o konsekwencje wynikające z tzw. twórczej księgowości oraz gwałtowny wzrost ceny ropy w następstwie konfliktu bliskowschodniego - każdy z tych elementów już sam mógłby stać się przyczyną do przeceny, a co dopiero w połączeniu z pozostałymi. Aż dziw bierze, że amerykańscy inwestorzy jeszcze nie wpadli w panikę i nie zaczynają wyprzedawać posiadanych akcji. Z takiego zachowania można wnioskować tylko jedno: po prostu nie zdają sobie sprawy z opisanych wyżej zagrożeń. Nie jest to bynajmniej dobra wiadomość dla globalnego rynku akcji. Wystarczy bowiem tylko iskra, jedno wydarzenie, które uświadomi im złożoność sytuacji i giełdy zapikują w dół, pociągając za sobą "pół świata".

Lecz nie tylko wspomniane na początku fakty zapowiadają, iż II kwartał br. nie będzie dobry okresem dla inwestorów liczących na zyski. Kontynuacje spadków sugeruje również analiza techniczna. W najgorszej sytuacji wśród amerykańskich indeksów pozostaje Nasdaq Composite, który od stycznia znajduje się w trendzie spadkowym. Na dzień dzisiejszy nic nie wskazuje, żeby ta sytuacja miała się zmienić. A to oznacza, że jest on na prostej drodze ku dołkowi z 21 września br. (1423 pkt.).

Zanim to jednak nastąpi niedźwiedzie czeka ważny sprawdzian na poziomie 1700 pkt. Byki będą się starały wykorzystać to wsparcie, żeby doprowadzić do odwrócenia trendu. Sądząc jednak po przewadze, jaką posiada strona podażowa, raczej nie należy liczyć na coś więcej, niż dwu-trzydniową korektę. Bardzo sugestywnie prezentuje się tu MACD, który przed tygodniem nie tylko pokonał od góry swoją linię sygnalną, ale równocześnie zszedł poniżej poziomu równowagi, generując tym samym silny sygnał sprzedaży. W tej sytuacji kontynuacja spadków jest przesądzona. Przy czym oczekiwałbym zwiększenia ich dynamiki, podobnie jak to miało miejsce w sierpniu ub.r., gdy Nasdaq spadł poniżej lokalnego wsparcia na poziomie 1950 pkt.