O tym, co się stanie dalej z cenami ropy, zdecyduje fakt, czy także inne kraje arabskie pójdą za przykładem Iraku i zdecydują się wykorzystać broń naftową dla wsparcia Palestyńczyków w Izraelu. Większość analityków nie przewiduje, aby tak się stało - wskazuje na to choćby stanowisko Arabii Saudyjskiej, która nie zmierza zaprzestać eksportu. Przedstawiciele OPEC deklarują, że organizacja ta nie zamierza zmieniać limitów produkcyjnych.
I choć zwyżka cen ropy powoduje wzrost inflacji (najpierw rosną ceny paliw, a potem także towarów i usług, ze względu na zwiększenie się kosztów transportu), polscy ekonomiści są spokojni o realizację tegorocznego celu inflacyjnego, wg którego wskaźnik wzrostu cen ma zmieścić się w granicach 4-6%.
- W maju inflacja powinna spaść poniżej 3%. Potrzeba więc bardzo negatywnego splotu wydarzeń zewnętrznych, aby przy umiarkowanym wzroście gospodarczym, jaki jest spodziewany w Polsce, doszło do wybicia się inflacji powyżej 6% - uważa Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.
Jednak nikt nie zaprzecza, że jeśli ceny miałyby rosnąć nadal albo ustabilizować się na wysokim poziomie, bliskim 30 USD za baryłkę, inflacja zaczęłaby się piąć do góry.
- Może to stanowić dla RPP argument za utrzymaniem stóp procentowych na obecnym poziomie przez kilka najbliższych tygodni - uważa Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego.