Zakładamy wzrost PKB na o 3,1 proc. Szacujemy też, że wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych w roku przyszłym wyniesie około 3 proc." - powiedział na czwartkowej konferencji prasowej Marek Belka. W przedstawionej w styczniu strategii gospodarczej rządu do roku 2006 rząd zakładał, że po wzroście PKB o 1 proc. w 2002 roku w wariancie rozwojowym, wzrost gospodarczy przyspieszy do 3,1 proc. w 2003 roku i 4,9 proc. w 2004 roku. Inflacja średnioroczna w 2002 roku miała wynieść 4,1 proc., w 2003 roku 4,3 proc., a w 2004 roku 4 proc. Na początku kwietnia MF poinformowało, że obniżyło prognozę inflacji średniorocznej w tym roku do 3,4 proc. Minister finansów poinformował też, że rząd zaproponuje związkom zawodowym oraz organizacjom pracodawców, aby wzrost przeciętnego wynagrodzenia brutto w gospodarce narodowej w 2003 roku wyniósł realnie 1 proc. "Oznacza to, że o ile w tym roku mieliśmy do czynienia z zamrożeniem płac w sferze budżetowej, to w roku przyszłym płace te wzrosną nominalnie o około 4 proc." - powiedział Belka. Wzrost przeciętnego wynagrodzenia brutto w 2002 roku rząd szacuje na 0,2 proc., po wzroście o 3,2 proc. w 2001 roku. Natomiast przeciętne wynagrodzenie w państwowej sferze budżetowej ma wzrosnąć w przyszłym roku o 1 proc., po spadku w 2002 roku o 4,3 proc. i wzroście o 2,5 proc. w 2001 roku. Minister pracy Jerzy Hausner dodał, że rząd zaproponuje partnerom społecznym, aby w 2003 roku maksymalny roczny wskaźnik przyrostu miesięcznego wynagrodzenia u przedsiębiorców wyniósł 3,7 proc., czyli realnie 0,7 proc. W 2001 roku u przedsiębiorców płace wzrosły realnie o 2,7 proc., a w 2002 roku rząd ocenia, że wzrost ten będzie nieco wyższy niż 1 proc. Rząd zakłada też, że średnioroczny wzrost rent i emerytur wyniesie w 2003 roku 3,2 proc. "Przypomnę, że 0,1 pkt. proc. to jest 110 mln zł z kasy FUS i KRUS. Jeśli będziemy waloryzowali w czerwcu, to wskaźnik waloryzacji wyniesie wówczas 5,2 proc., a jeżeli w marcu - to 3,6 proc." - powiedział Hausner. Minister finansów powiedział też, że deficyt ekonomiczny w 2003 roku nie będzie wyższy niż w 2002 roku. "Nie zakładam, aby przyjęty deficyt ekonomiczny sektora finansów publicznych był wyższy od tegorocznego, a tegoroczny deficyt nie powinien być wyższy niż w 2001 roku" - powiedział Belka. W tym roku deficyt ekonomiczny ma wynieść 4,8 proc. PKB, czyli tyle samo, ile w 2001 roku. Wcześniej źródło zbliżone do MF powiedziało, że resort skonstruuje budżet w oparciu o deficyt na poziomie 3,6 proc. PKB. Belka przypomniał też, że podstawową zmienną przy konstruowaniu budżetu na przyszły rok będzie poziom wydatków. Ma on być ustalany według zasady, zgodnie z którą wydatki roku poprzedniego powiększą się o wskaźnik prognozowanej inflacji plus jeden punkt procentowy. Natomiast deficyt budżetu ma być wielkością wynikającą z zestawienia tak ustalonego pułapu wydatków i prognozowanych dochodów. "Jeżeli chodzi o ustawy, które w ramach pakietu okołobudżetowego zostały na ten rok zawieszone, to realizacja części z nich w przyszłym roku zmieści się w takiej formule wzrostu wydatków. Nie należy jednak oczekiwać, że wszystkie te ustawy zostaną +odwieszone+ automatycznie" - powiedział Belka dziennikarzom po konferencji prasowej.