Powołując się na dobrze poinformowane źródła "NYT" pisze, że negocjacje Andersena z Departamentem Sprawiedliwości zostały praktycznie zakończone. Zgodnie z umową, Andersen publicznie potwierdzi, że fakt zniszczenia dokumentów dotyczących sprawy audytu w koncernie energetycznym Enron nosił znamiona wykroczenia przeciwko prawu oraz utrudnił śledztwo prowadzone przez organa sprawiedliwości.

Po wydaniu takiego oświadczenia prokuratura wycofa oskarżający Andersena pozew z sądu. Zachowa jednak możliwość ponownego wniesienia pozwu, jeżeli Andersen naruszy warunki negocjowanego porozumienia lub - w określonym w umowie czasie - popełni inne wykroczenia. W takim przypadku fakt przyznania się audytora do winy będzie w sądzie użyty jako dowód świadczący przeciwko niemu. Według dziennikarzy "New York Timesa", podstawowym warunkiem zawieranej umowy będzie ścisła współpraca Andersena z prokuraturą podczas śledztwa w sprawie bankructwa Enrona.

Ustalanie warunków umowy przyśpieszyło wtorkowe przyznanie się do winy Davida B. Duncana, byłego partnera Andersena, który w firmie odpowiadał za audyt ksiąg Enrona. Idąc na ugodę z prokuraturą Duncan stwierdził, że jako pracownik Andersena miał pełną świadomość łamania prawa podczas niszczenia dokumentów.

"NYT" twierdzi, że w proponowanym Departamentowi Sprawiedliwości tekście umowy Andersen miał zamiar zrzucić na Duncana odpowiedzialność za powstałe w firmie wykroczenia. Prokuratura wymogła jednak, by w oświadczeniu znalazły się stwierdzenia, że za przewinienia odpowiada większa grupa pracowników (choć bez wymieniania ich z nazwiska) oraz aprobowana przez zarząd instrukcja postępowania z dokumentacją prowadzonych spraw. Taki zapis zapewnia prokuraturze lepszą pozycję na wypadek, gdyby pozew przeciwko Andersenowi wypadło ponownie skierować do sądu.

Negocjacje z Departamentem Sprawiedliwości prowadzi Paul Volcker, były prezes Fed, którego zarząd Andersena poprosił o opracowanie planu naprawczego dla firmy. Plan Volckera zakłada stworzenie z Andersena modelowej, wyłącznie audytorskiej firmy. Jeszcze przed Wielkanocą partnerzy, a więc najwyżej w hierarchii postawieni pracownicy Andersena, stwierdzili, że jeżeli Volckerowi uda się uratować firmę - zostanie jej prezesem.