SAB stał się piątym na świecie producentem piwa po znacznych w ostatnich latach akwizycjach i rozwoju produkcji we wschodniej i środkowej Europie, Azji i Afryce. Nie prowadzi natomiast żadnej działalności w Stanach Zjednoczonych. Amerykański rynek przeżywa jednak stagnację. Wymieniana przez niektórych analityków cena 5 mld USD za Millera wydaje się w tej sytuacji wygórowana. Byłaby o jedną piątą wyższa od rocznych przychodów browaru.
- Byłoby to dla SAB duże ryzyko, gdyż spółka musiałaby zmienić styl działania i strategię akwizycji, poza tym nie ma ona żadnego doświadczenia na rynkach rozwiniętych - powiedział Charles Heenan z Colonial First State Investments, która zarządza aktywami o wartości 10 mld USD i ma w portfelu akcje SAB. - Dlatego uważam, że bardziej odpowiednia byłaby cena zbliżona do 4 mld USD - dodał.
Producent, między innymi czeskiego piwa Pilsner Urquell, poinformował na początku kwietnia o rozmowach na temat kupienia Millera, który wciąż ma drugą, ale coraz słabszą pozycję na krajowym rynku światowego lidera tej branży Anheuser-Buscha. Zdaniem wielu inwestorów, jedynym powodem, dla którego SAB rozważa kupno amerykańskiego browaru, jest chęć zarabiania w dolarach, co złagodziłoby skutki spadku kursu randa, a z południowoafrykańskiego rynku spółka ma połowę przychodów.
Philip Morris mógłby zgodzić się na niższą cenę, gdyby dostał udziały w rozszerzonej spółce. Zapłacenie za część Millera akcjami denominowanymi w funtach byłoby też na rękę SAB-owi, gdyż nie musiałby finansować całej transakcji z przychodów w słabszych walutach.
Rand stracił 40% wobec brytyjskiego funta i połowę wartości wobec dolara od 1999 roku, kiedy to SAB przeniósł się z Johannesburga do Londynu. Kupienie Millera zmniejszyłoby udział przychodów w randach do jednej czwartej ogólnych przychodów SAB-a.