W ubiegłym roku globalna sprzedaż wytwórni płytowych spadła o 5%. Przychody branży wyniosły 33, 7 mld USD. Zdaniem prezesa Międzynarodowej Federacji Przemysłu Fonograficznego Jaya Bermana, zainteresowanie muzyką nie spadło, a zmniejszenie dochodów odzwierciedla fakt, że wartość komercyjna zapisanej muzyki spadła, głównie ze względu na masowe kopiowanie. Coraz więcej osób zamiast kupować płyty ściąga utwory z internetu i tworzy własne kompilacje na domowych nagrywarkach. Rosnąca popularność urządzeń odtwarzających pliki MP3 powoduje również, że sposób wydania płyty przestaje mieć znaczenie. Nowe pokolenie nabywców nie przywiązuje wagi do opakowania, a jedyną wartość stanowi dla nich sama muzyka.
Jako dowód na bezpośredni związek wymiany plików muzycznych i domowego wypalania płyt CD, IFPI przedstawiło sondaż przeprowadzony na trzech największych rynkach płytowych: USA, Japonii i Niemczech. Wynika z niego, że wraz ze wzrostem popularności MP3 internetem słabnie chęć kupowania CD w sklepach. W przypadku USA, aż 70% osób, które kopiują muzykę z sieci na nośniki CD-R, zadeklarowało ograniczenie zakupów "tradycyjnych" płyt. W Niemczech - 18% badanych, którzy sami nagrywają płyty, stwierdziło, że ich zainteresowanie zakupami muzyki spadło.
Część analityków uważa jednak, że za spadek sprzedaży wytwórni płytowych nie można obwiniać wyłącznie systemów wymiany plików i kopiowania CD. Ich zdaniem, spadek jest zjawiskiem okresowym, na które ma niewielki wpływ rozpowszechnianie się nowych technologii. Część ekspertów podkreśla, że dotychczasowe sposoby dystrybucji muzyki nie mają przyszłości. Gospodarstwa domowe w najbardziej rozwiniętych krajach są nasycone komputerami osobistymi, a wiele osób korzysta z odtwarzaczy MP3, np. z iPoda produkowanego przez Apple. Dostarczanie tego typu odbiorcom muzyki na płytach CD nie ma sensu - aby je odtwarzać na komputerach PC czy urządzeniach przenośnych, należy je skonwertować na mniej "pamięciochłonny" format. Oczywiście, z punktu widzenia wytwórni dystrybucja muzyki w formie cyfrowych plików MP3 nie ma sensu, ponieważ w żaden sposób nie są one zabezpieczone przed nielegalnym kopiowaniem. Na rynku dostępnych jest już wiele formatów dających pełną ochronę właścicielom praw autorskich, jednak żaden z nich nie stał się obowiązującym standardem.
Prawnicy koncernów płytowych toczą prawdziwe batalie o zamknięcie nielegalnych systemów rozpowszechniania nagrań muzycznych. Pierwszą "ofiarą" tej batalii był słynny Napster, który przetrwał jedynie dzięki ugodzie z wytwórniami płytowymi. Serwis ma zostać ponownie udostępniony jeszcze w kwietniu, z tym że użytkownicy będą musieli opłacać abonament, którego część zostanie przekazana właścicielom praw autorskich do utworów. Inne systemy funkcjonują jeszcze tylko dlatego, że nie mają centralnych serwerów, które można wyłączyć, a oprogramowanie jest zainstalowane na dziesiątkach milionów komputerów na całym świecie.Wytwórnie płytowe chcą przede wszystkim chronić płyty CD przed nielegalnym kopiowaniem na komputerach. Prognozy są dla branży wyjątkowo mało optymistyczne. Według raportu firmy Forrester Research, w najbliższych latach możemy spodziewać się dalszego wzrostu piractwa muzycznego. W 2005 roku branża fonograficzna straci z tego powodu ponad 3 mld USD. Dodatkowym problemem dla szefów firm fonograficznych jest dewaluacja wartości muzyki w postaci cyfrowej. Aż 61% amerykańskich użytkowników internetu, którzy kopiują cyfrową muzykę, oświadczyło, że nie interesują ich prawa autorskie. Ankieta, przeprowadzona przez Pew Internet, pokazała również, że 78% użytkowników nie traktuje nielegalnego kopiowania utworów jako kradzieży. Wprawdzie część ekspertów przekonuje, że pozyskanie jednego nagrania może skłonić konsumenta do zakupu całej płyty, jednak, jak dotychczas, teoria ta nie znalazła odzwierciedlenia w rzeczywistości. Wręcz przeciwnie, okazuje się, że dzięki muzyce cyfrowej nabywcy uzyskali po raz pierwszy możliwość wybierania pojedynczych utworów, nie opierając się na wyborze dokonanym przez wykonawcę czy wytwórnię.