Reklama

Kup pan miejsce na giełdzie

Duży giełdowy bank zamieścił niedawno ogłoszenie, że chce sprzedać wierzytelności przysługujące mu wobec jednej ze spółek.

Publikacja: 25.04.2002 09:32

Ogłoszenie mówiło o długach Krak-Brokers. Straciłbym jednak szybko pewność, że chodzi o znaną mi, notowaną na GPW, spółkę, gdyby nie fakt, że status giełdowy ma być głównym argumentem za zakupem wierzytelności banku.

Co ciekawe. Bank, wytrawny gracz na rynku kapitałowym, oferował dwie wierzytelności - obejmującą prawie 600 tys. zł, zabezpieczoną wekslem poręczonym przez prezesa i wiceprezesa spółki oraz ponad 2,1 mln zł - niezabezpieczoną. Niezabezpieczoną, czyli taką, której skuteczna egzekucja może nie być łatwą sprawą. Dlaczego bank pozwolił na powstanie takiego, w żaden sposób nie "gwarantowanego", długu - nie wiem. Akcjonariusze pewnie by woleli, aby bank miał lepiej "zabezpieczony" portfel.

Bank w ogłoszeniu zaprosił - ja przynajmniej poczułem się zaproszony - do rokowań w sprawie sprzedaży wierzytelności. Powinienem skierować pismo w tej sprawie. Ale wolałem wcześniej zadzwonić, choć nazwa: wydział restrukturyzacji i windykacji, nieco mnie odstraszała.

Uprzejma pani wyjaśniła mi, że dłużnik prowadzi działalność w dwóch segmentach, spożywczo-mięsnym i brokerskim. Trochę się zdziwiłem. O ile wiem, spółka realizuje na giełdzie towarowej, raz na kilka miesięcy, symboliczne transakcje. Ma status brokera, ale znaczącą pozycję straciła dawno i chyba już bezpowrotnie.

Mówiąc zaś o zaangażowaniu w sektorze spożywczym pani wspomniała o udziałach dłużnika w giełdzie towarowej, "zdaje się krakowskiej". Nie wiem, czy chodziło o warszawską, czy - co z Krakowem więcej ma wspólnego - małopolską. Jeśli o pierwszą, są to skromne udziały, a ściślej akcje - słownie trzy. Jeśli o małopolską, to chyba nie ma o czym mówić. Tym bardziej że się przeciw Krak-Brokers zbuntowała i np. nie przekazuje mu sprawozdań finansowych. Zarząd nic sobie nie robi z większościowego właściciela, a ten nie może nic na to poradzić.

Reklama
Reklama

Nie handluję długami, ale wiem jedno - jeśli ktoś je kupuje, to na coś liczy. Np. że jak będzie się bardzo starał i zatrudni przedsiębiorczego komornika, to odzyska więcej niż za wierzytelność zapłacił. Ciekaw więc byłem, co pani powie o aktywach firmy?

- Jest notowana na GPW i ma dobre kontakty handlowe - powiedziała rozmówczyni.

- Dzieki niej możliwe jest wejście na giełdę tylnymi drzwiami, że się tak wyrażę. Można skupić wierzytelności i te wierzytelności zamienić na akcje, mogą to być nowe akcje, ale chętnie też oprócz tego akcjonariusze odsprzedadzą te akcje, które mają. Spółka jest bardzo otwarta na takie rozwiązania. Podam panu telefon... Na szczegóły odpowiedzą przedstawiciele spółki, bardzo są otwarci - dodała.

Nie wiem, czy parkietowe miejsce warte jest kilka milionów złotych (wierzytelność od banku plus pewnie jeszcze jakieś wydatki na inne wierzytelności i zakup akcji od dotychczasowych akcjonariuszy). Ale cieszy mnie, że giełdę tak wysoko niektórzy cenią. Bank zapomniał tylko o jednym. Kapitalizacja Krak-Brokers to 340 tys. zł. To najtańsza firma na parkiecie. Nawet wezwanie na 100% akcji nie byłoby zbyt kosztowne. Akcjonariusze mogą nie sprzedać walorów? Mogą, ale w razie upadłości nawet 340 tys. może okazać się mrzonką.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama