Reklama

Dwa tysiące za nami

Wyprodukowanie tych 2000 numerów PARKIETU zajęło nam 8 lat i 4,5 miesiąca. Jak na dziennik, trochę za dużo, ale od początku byliśmy gazetą giełdy, a wtedy, tzn. na początku, sesje odbywały się tylko dwa razy w tygodniu - we wtorki i w czwartki.

Publikacja: 30.04.2002 10:05

Pierwsze kolegium redakcyjne odbyło się 15 grudnia 1993 r. Właścicieli spółki było wtedy więcej niż pracowników. Redakcja mieściła się w 2-pokojowym mieszkaniu jednego z założycieli firmy na warszawskim Powiślu. Kolegia odbywały się w kuchni, w jednym pokoju był komputer, telefon i sekretariat, a w drugim stał fortepian, ale właściciel prosił, żeby nie grać. Zresztą nie bardzo było kiedy, bo rynek wtedy szalał.

Polacy masowo kupowali po trzy akcje Banku Śląskiego. Przed biurami maklerskimi stały długie kolejki chętnych do założenia rachunków inwestycyjnych. Zakładali więc i kupowali, kupowali, kupowali.

A przy okazji dostawali próbne numery PARKIETU. Wydaliśmy takich 10, a rozdawały je przed warszawskimi POK-ami studentki ubrane w wojskowe czapki z napisem PARKIET na otokach.

I wreszcie! 15 lutego 1994 r. ukazał się w kioskach w całej Polsce 1 numer naszej gazety. Miał 12 stron, z czego 8 zajmowała analiza techniczna. Robili ją dwaj pierwsi w Polsce i wtedy jedyni doradcy inwestycyjni - Maciej Kwiatkowski i Rafał Lis. Zawsze bowiem troską właścicieli gazety i w rezultacie jej największą zaletą był wysoki profesjonalizm kadr. I tak jest do dzisiaj.

Tamta wiosna była burzliwa. Na giełdzie wprawdzie tylko kilkanaście spółek, ale kursy ich akcji prawie na każdej sesji rosły po maksie. Wreszcie WIG przekroczył 20 tys. pkt. No i tąpnęło. To był krach, a później długotrwała bessa. Wielu inwestorów zniechęciło się do giełdy, niektórzy do tego stopnia, że przestali czytać PARKIET. Nie zdążyli bowiem dowiedzieć się z naszych łamów, że bessy na rynkach też się zdarzają i że można sobie z tym poradzić.

Reklama
Reklama

PARKIET bessę przetrwał, niekiedy nadludzkim wysiłkiem. Redakcja przeprowadziła się najpierw na ul. Smolną, prawie naprzeciwko giełdy, później w pobliże Parku Łazienkowskiego, na ul. Nabielaka, i wreszcie w sierpniu 1997 r. przeprawiliśmy się na drugi brzeg Wisły i do dzisiaj rezydujemy przy ul. Saskiej.

Gazeta i cała firma okrzepły organizacyjnie i kadrowo - spółka zatrudnia teraz ponad 80 osób - a PARKIET poza winietą z bykiem i niedźwiedziem zmieniał swój wygląd wielokrotnie. Nasz ideał to poważna i solidna, ale nie nudna ani nie kostyczna, gazeta finansowa. Taka, która z natury rzeczy - ten byk z niedźwiedziem - opisuje wszystko, co dzieje się na giełdzie i w notowanych na niej spółkach, ale również na możliwie najszerzej rozumianym rynku kapitałowym i w całej gospodarce, bo w coraz większym stopniu ma to wpływ na giełdową koniunkturę.

Coraz baczniej śledzimy też to, co dzieje się za granicą, choćby dlatego, że niektóre notowane tam spółki są coraz bardziej widoczne w polskich firmach jako strategiczni inwestorzy. Opisujemy największe światowe giełdy, sytuację makroekonomiczną, mechanizmy regulujące tamtejsze rynki, najciekawsze instrumenty, których u nas jeszcze nie ma, ale pewnie przyjdą, no i kryzysy finansowe - w Meksyku, Rosji, Azji, Argentynie - żeby nie przyszły. To jeszcze jeden przejaw globalizacji i przygotowanie do nieuchronnej konsolidacji rynków kapitałowych. Przecież za następne dwa tysiące numerów PARKIETU będziemy już w Unii Europejskiej, trochę później będziemy składali zlecenia już tylko w euro - oby jak najwyższe - a handlować akcjami będziemy, być może jednym ogólnoeuropejskim rynku, i to przez całą dobę. A zaczynaliśmy, gdy Polska nie była nawet członkiem NATO.

O PARKIECIE powiedzieli:

Jacek Socha

przewodniczący KPWiG

Reklama
Reklama

PARKIET pełni bardzo ważną rolę, z racji tego, że jest jedyną w Polsce gazetą giełdy. Informacje dotyczące rynku kapitałowego są więc w istotny sposób pogłębione, serwowane rzetelnie i obiektywnie. Gdyby zależało to ode mnie, to chciałbym, aby w gazecie było jeszcze więcej wiadomości o rynku kapitałowym - z rozszerzeniem o to, co dzieje się na innych giełdach. Gdyby nie było takiej gazety jak PARKIET, to po prostu trzeba byłoby ją stworzyć.Wiesław Rozłucki

prezes zarządu GPW

PARKIET jest dla mnie ewenementem w skali europejskiej. Nie znam pisma, które zdobyło taką popularność, specjalizując się w wąskiej tematyce giełdowej. Często jeżdżę za granicę i pokazuję PARKIET ludziom z innych giełd (czy to Londyn, Paryż, czy też Frankfurt), a oni nie wierzą mi, że takie pismo samodzielnie może utrzymać się na rynku.

Oczywiście, czasami wysyłamy do PARKIETU sprostowania, ale przy dyskusjach na różne tematy są one chyba nieuniknione. Nie zmienia to jednak mojej pozytywnej oceny pisma.

Maria Dobrowolska

prezes zarządu

Reklama
Reklama

Izby Domów Maklerskich

Dwutysięczny PARKIET! Gratuluję! Jest to najdłużej funkcjonująca gazeta giełdy na naszym rynku. Życzę kolejnych wielu tysięcy numerów i wzrostu nakładu, który niewątpliwie nastąpi wtedy, gdy nasz rynek znów wróci na drogę rozwoju. Do czego - mam nadzieję - wspólnie się przyczynimy.

Ryszard Krauze

prezes Prokom Software

PARKIET czytam codziennie, bo uważam, że pismo daje bardzo fachową informację o rynku. Podoba mi się specyfika i specjalizacja wydawnictwa oraz poziom dostarczanej wiedzy.

Reklama
Reklama

Maria Wiśniewska

prezes Pekao SA

PARKIET to dobre i pewne źródło informacji giełdowych - szukając komentarza do ostatnich wydarzeń związanych z giełdą sięgam właśnie tam. Podoba mi się, że oprócz zapewnienia dobrego serwisu informacyjnego oraz analiz PARKIET stara się również aktywnie wpływać na rozwój instytucji rynkowych, inicjując dyskusje na aktualne problemy rynku i krytykując, kiedy trzeba, nieprawidłowości.

Jacek Siwicki

Partner Zarządzający

Reklama
Reklama

Enterprise Investors

Od lat jestem wiernym czytelnikiem Parkietu. Pamiętam go jeszcze z czasów, kiedy był rozdawany za darmo w wejściu do byłego budynku KC.

Nadziwić się nie mogę, jak ten wątły wówczas dzieciak wyrósł, zmądrzał i wydoroślał. Jako zwolennik analizy fundamentalnej wolałbym oczywiście, aby mniej miejsca poświęcał technicznym wykresom - ale taka widać dzisiaj moda wśród młodzieży. Mam nadzieję, że następne tysiące numerów będą obfitowały w jeszcze ciekawsze informacje.

Dawid Sukacz

członek zarządu

Reklama
Reklama

Commercial Union PTE

Czytelnikiem PARKIETU jestem od bardzo dawna, chociaż przyznaję, że nie potrafiłbym powiedzieć, co było w pierwszym numerze. Zdecydowanie pamiętam natomiast wszystkie główne zmiany i przeobrażenia, którym podlegała gazeta w miarę rozwoju. Według mnie, właśnie za to należą się główne słowa uznania, gdyż wszystkie były zmianami na lepsze. Po 2000 numerów mogę więc tylko kibicować kolejnym, nowym pomysłom.

Jacek Kseń

prezes Banku Zachodniego WBK

Dobre teksty analityczne i dużo informacji - to podstawowe zalety. Na tle wielu innych tytułów ekonomicznych PARKIET wyróżnia się tym, że jego dziennikarze z reguły dobrze znają mechanizmy rządzące gospodarką. Jeśli, jako wierny czytelnik, mogę coś radzić, to zalecałbym rozbudowę informacji ze świata. Polska gospodarka jest coraz mocniej związana z gospodarką światową, a sytuacja na naszym rynku coraz bardziej zależy od tego, co dzieje się w Niemczech, Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy Francji.

Zespołowi Parkietu gratuluję dotychczasowych osiągnięć i czekam na kolejne wydania.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama