Rzutem na taśmę na zamknięcie sesji byki odrobiły straty, utrzymujące się przez większą część poniedziałkowej sesji. Nie jest to jednak bynajmniej oznaką ich siły, a raczej potwierdzeniem niezdecydowania niedźwiedzi, które na wyciągnięcie ręki, czy raczej łapy, mają kluczowe w dłuższym terminie wsparcie w strefie 1285-1299 pkt. To bariera głównie techniczna, ale ze względu na kilkakrotne odbicia od niej w minionych tygodniach, a także powszechną wiarę w jej znaczenie, nabiera ona cech psychologicznych. Z tego też względu trzeba się liczyć z tym, iż ewentualne jej przełamanie podziała, jak samospełniająca się przepowiednia, napędzając późniejsze zniżki. Sytuacja jest tym groźniejsza, że rynek uważa, że po wybiciu w którąś ze stron ruch będzie dynamiczny.

Jednocześnie trudno jest odpowiedzieć na pytanie, czy wczorajsze notowania przybliżyły nas do zmiany trendu. Jedni powiedzą, że bardzo niskie obroty to pozytywny objaw, drudzy stwierdzą, iż pesymistycznie nastraja to, że rynek nie miał sił na odbicie się od bariery 1300 pkt., utrzymując tym samym duże zagrożenie przełamaniem wsparcia. I w obu tych diagnozach tkwi ziarno prawdy, a w sumie skłaniają one do określenia ostatniej sesji jako kolejnej odsłony trendu bocznego. W żadnym stopniu nie zbliża nas to do rozstrzygnięcia, kiedy i w którą stronę nastąpi wybicie. Jedno, co z pewnością można stwierdzić, to to, że dużo bliżej WIG20 ma do opuszczenia horyzontu dołem, a wyciąganie cen w końcówce sesji rzadko wychodziło indeksowi na dobre. Interesujące jest też to, iż ostatnie odbicie od wsparcia, które miało miejsce pod koniec kwietnia, nie zaowocowało pełnym ruchem w górę w ramach tendencji horyzontalnej, a pozwoliło jedynie dotrzeć do jej połowy. Można ten element uznać za przejaw dalszego słabnięcia kupujących, choć równocześnie trzeba przyznać, iż ich taktyka większej aktywności w końcowej fazie sesji jest na razie skuteczna i wystarcza do obrony wsparcia. Dlatego decydujące znaczenie mają decyzje strony podażowej i bez większej jej determinacji ruch boczny może trwać nadal.