Komentując dane za marzec, stwierdzili oni, że spadek importu, dzięki któremu deficyt ten był znacznie mniejszy od oczekiwań, jest odzwierciedleniem słabości popytu wewnętrznego, a zatem nie jest powodem do radości. Ich zdaniem - "ożywienie hamowane jest przez wysokie, realne stopy procentowe (około 6,5%) i bezrobocie". Mało korzystne - według ich ocen - wyniki eksportowe przypisują oni słabości popytu na rynkach zagranicznych oraz wzrostowi kursu złotego.
Zmniejszający się deficyt płatności bieżących - wskazuje Merrill Lynch - powinien w normalnej sytuacji umacniać kurs złotego, spadkowy trend eksportu jest jednak niepokojący, a ponieważ nie zanosi się ani na ożywienie w będących głównym polskim rynkiem eksportowym Niemczech, ani na obniżki stóp procentowych, jego analitycy z pionu rynków akcji spodziewają się, że przedstawiciele rządu będą dążyli do osłabienia złotego interwencjami werbalnymi. Wysoki kurs naszej waluty tłumaczą dużym popytem na polskie obligacje.